15 czerwca 2012

Mini recenzja: Tony Moly Floria Whitening Capsule Essence






Rozleniwiłam się strasznie po wakacjach. Ilość zdjęć w moim komputerze i nienapisanych recenzji rośnie w zastraszającym tempie. Najchętniej znów bym gdzieś wyjechała, ale chyba każdy tak ma :) Ok, dość marudzenia, przejdźmy do konkretów.

Żeby Was od razu nie zanudzać kilometrowymi tekstami, wrzucam mini recenzję esencji do twarzy, którą dostałam od Madzialeny z bloga I Love Tony Moly. Potraktujcie ten typ recenzji z przymrużeniem oka, bardziej jako wstępne odczucia niż opinię na temat tego produktu. Miłej lektury!

Moja cera:
Sucha, naczynkowa, z tendencją do błyszczenia się w strefie T i rzadkiego pojawiania się wyprysków. 



Obietnice producenta:
Sproszkowane perły wzbogacone o aminokwasy, oraz naturalne minerały, zmniejszają widoczność przebarwień i piegów, poprawiają elastyczność skóry i przeciwdziałają jej starzeniu.

Olej z wiesiołka mocno nawilża skórę, czyni ją bardziej miękką, zostawiając nawilżającą warstwę ochronną.
White Flower Complex - kompleks z płatków zawierających skoncentrowane witaminy ma silne właściwości antyoksydacyjne (kwiaty wiśni, rzepaku, mniszka lekarskiego i bratku).

Esencja jest odpowiednia dla kobiet w wieku 20-30 lat, dla każdego rodzaju skóry. Dzięki zawartości pereł i kompleksu kwiatowego błyskawicznie rozjaśnia i nawilża cerę, nadając jej blasku. Ta specjalna linia rozjaśniająca posiada opatentowane składniki, takie jak kombucha (grzyb herbaciany) oraz ekstrakt z lilii wodnej, które posiadają właściwości antyoksydacyjne, przywracające skórze zdrowy wygląd.




Sposób użycia:
Nałożyć na twarz po użyciu toniku i emulsji.

Moja opinia:
Przyznam się bez bicia, że jak tylko zobaczyłam tą esencję na Ebay'u, od razu chciałam ją sobie sprawić (ewentualnie coś innego z serii Floria). W końcu szukam czegoś nawilżającego i rozświetlającego. Jednak póki co mam dużo kremów do zużycia, więc prędko żadnego nowego nie kupię.

Od razu nadmienię, że testowałam dwie próbki tego produktu, a to zdecydowanie za mało, żeby powiedzieć o nim coś więcej. Jedyne co mogę stwierdzić na pewno, to że mnie nie uczula ani nie spowodował żadnych innych negatywnych reakcji, typu wysyp pryszczy, ściągnięcie skóry itd.

Przepraszam Was bardzo ale zapachu już nawet nie pamiętam :/. Wnioskując po składzie i strzępkach moich wspomnień z nim związanych, wnioskuję że był delikatnie kwiatowy. Gdyby był mocno perfumowany i irytujący, z pewnością wryłoby mi się to w pamięć.

Bardzo podoba mi się to jak ta esencja wygląda kiedy wyciśnie się ją na dłoń - ma dokładnie takie perłowe drobinki jak na zdjęciu reklamowym. Na szczęście po jej nałożeniu twarz nie świeci się jak bombka bożonarodzeniowa. Ten efekt gdzieś znika.

Przepraszam za moją suchą rękę.


Działania na moją skórę nie jestem w stanie za bardzo ocenić. Czułam jedynie coś, co ewidentnie nawilżało moją twarz, ale takie rzeczy można zweryfikować dopiero po dłuższym czasie.

Póki co uważam, że to bardzo przyjemny specyfik. Nie wiem jednak, czy zamiast lekkiej esencji nie wolałabym jakiegoś kremu z tej serii. Kusi, oj kusi, szczególnie że w moim mniemaniu firma Tony Moly ma naprawdę przyjemne specyfiki do pielęgnacji i niedocenione u nas kremy BB :)

Na koniec jeszcze reklama dla ciekawskich.



Pozdrawiam,



13 komentarzy:

  1. No nareszcie coś Pani skrobnęła :-) Koniec lenistwa - recenzji czas :-) Pisz, pisz a ja chętnie poczytam :-) Z każdym Twoim postem związanym z Tony Moly mam ochotę spróbować ich kremów BB :-)Nie mniej jednak to może być ciekawy specyfik :-)

    Black Cat (Kate)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, koniec lenistwa...Wydaje mi się, że warto. Mnie szczególnie kuszą ich nowości.
      Ciekawy specyfik? Z pewnością. Od dawna mam na niego chrapkę.

      Usuń
  2. w sumie lubię, lekkie toto i nawilża, nie spektakularnie, ale pod tapetę jest git. Trochę rozświetla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozświetla?! Chcę!
      Whitening ._. Nie chcę .__.

      Usuń
    2. decyzja, decyzja xD mówimy o azjatyckich mazidłach, nieczęsto trafia się albo-albo xD

      Usuń
    3. Hehe :) Trudno mi powiedzieć czy faktycznie rozjaśnia cerę, bo musiałabym mieć do tego pełnowymiarowy produkt.

      Usuń
  3. Oj ja lubię Tony Moly :) Z tej serii mam próbkę mydła - zobaczymy co z niego będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię Tony Moly, przynajmniej póki co :) Próbki ich mydła jeszcze nie miałam.

      Usuń
  4. Według opisu producenta brzmi bardzo zachęcajaco, idealnie pasuje do mojej cery, ale osobiście używam jedynie kremu nawilżającego i póki moja skóra mi na to pozowli, chce przy nim zostać:)

    Przy okazji, jeśli masz ochotę, zapraszam na swoje pierwsze rozdanie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To typowe dla azjatyckiego dbania o cerę. U nas zwykle używa się kremu do twarzy i pod oczy. Natomiast w Azji są esencje, sera, emulsje, maski całonocne nakładane na kremy itd. Ja jednak nadal się zastanawiam skąd Azjatki mają na to czas :P Dlatego sama pewnie wolałabym krem niż esencję.

      Usuń
  5. Uwielbiam twoje recenzje produktów, o których nie pisze nikt inny :)
    Bardzo ciekawy produkt, tylko widzę że jak zwykle - trudno dostępny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak miło to czytać. Oczywiście są inne osoby, które piszą o tych samych lub podobnych produktach. Niemniej jednak bardzo Ci dziękuję :)

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Zachęcam do komentowania :)
Na Wasze komentarze odpowiadam zawsze na swoim blogu.
Anonimowi użytkownicy proszeni są o podpisanie się.

Proszę nie zostawiać wulgarnych komentarzy lub mających na celu autopromocję blogów, stron personalnych oraz informacji o konkursach, ponieważ będą one usuwane.

Podobne wpisy

Podobne posty