08 września 2012

Tony Moly Red Appletox


 

Dziś mam dla Was kolejny nieco gadżeciarski kosmetyk. Bardzo lubię markę Tony Moly i przyznam, że oczekiwania względem tego kremu miałam spore. Szukałam czegoś dobrze nawilżającego, co ukoi moją skórę. Pomyślałam od razu, że jabłko i miód to musi być ciekawe połączenie :)


Moja cera:
Sucha z tendencją do błyszczenia się w strefie T i rzadkiego pojawiania się wyprysków.  


Obietnice producenta:
Tony Moly Red Appletox intensywnie odżywia i nawilża skórę twarzy korzystając z bogactwa naturalnych składników. Głównymi składnikami kremu są ekstrakty z nowozelandzkiego miodu Manuka, propolisu, mleczka królewskiego oraz czarnego miodu. Poszczególne składniki wykazują całą gamę dobroczynnego działania na skórę. Krem jest źródłem antyoksydantów, działa antybakteryjne oraz antyseptycznie. Nawilża i koi podrażnioną i przesuszoną skórę twarzy. Ponadto kwas jabłkowy wygładza skórę. Krem pozwala cieszyć się zdrową, odżywioną i młodą skórą. Już w starożytnym Egipcie ceniono niezwykłe właściwości propolisu, który łagodził podrażnienia, nadawał skórze miękkość i gładkość oraz pozwalał Egipcjankom dłużej cieszyć się młodą, piękną skórą.

Tony Moly Red Appletox:
- poprawia elastyczność skóry
- intensywnie odżywia i nawilża
- ożywia i wygładza skórę twarzy
- działa antybakteryjnie
- przeznaczony także dla skóry wrażliwej
- działa kojąco

Sposób użycia:
Nanieść krem równomiernie na oczyszczoną skórę twarzy. Delikatnie wklepać aż się wchłonie. Dzięki lekkiej konsystencji krem szybko się wchłania. Można używać na dzień i na noc.


Opakowanie:
Przepiękne połyskujące jabłuszko z przezroczystą naklejką gwarantującą, że nikt nie otwierał produktu przed nami. Uwielbiam gdy kosmetyki są tak dopieszczone :)


W środku znajduje się specjalna łyżeczko-szpatułka do nakładania kremu i plastikowa nakładka chroniąca go przed wylaniem się. Brakuje mi jedynie uchwytu na łyżeczkę, takiego jak w winogronku z Baviphat, bo czasem mi ona wypada na podłogę. Pamiętajcie jednak, że mam dwie lewe ręce :P


Pojemność opakowania to 80 ml

Konsystencja:
Ciągnąco-lejąca, faktycznie przypomina nieco płynny miód. Krem ma jasno żółty kolor. Jedyna rzecz, która mi się w nim średnio podoba, to jego lepkość. Najlepiej  widać to na poniższych zdjęciach.

Źródło: http://hyukvjun.blog.me/100117813982

Na skórze jest dość lekki, ale trzeba odczekać 10-15 minut aż dobrze się wchłonie. Na szczęście twarz potem nie klei się do poduszki, jednak nie każdemu się to może spodobać. Ja go stosuję na noc, bo rano nie chciałoby mi się czekać tyle czasu aż kosmetyk się wchłonie.

Po nałożeniu kremu na twarz czuć leciutkie orzeźwienie. Dobrze, że nie chłodzi, bo za tym akurat nie przepadam.

Zapach:
Przepiękny, jabłkowo-miodowy. Zupełnie nie kojarzy się z syntetycznymi zapachami innych kremów. Aż się ma ochotę go zjeść. Moim zdaniem to jeden z najładniej pachnących kremów do pielęgnacji cery, jakiego kiedykolwiek używałam.

Skład - po raz kolejny dzięki tekashi:
Purified Water, Glycerine, Butylene Glycol, Ethanol, Cyclomethicone, Sodium Polyacrilate, Dimethicone, Cyclopentasiloxane, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Sodium Hyaluronate, Sunflower Oil, Propolis Extract, Honey Extract, Royal Jelly Extract, Soluble Collagen, Ginkgo Biloba Extract, Allantoin, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Hydrogenated Lecithin, C12-16 Alcohols, Palmitic Acid, Sorbitol, Malic Acid, Phenoxyethanol, Trideceth-6, Methyl Paraben, PEG/PPG-18/18 Dimechicone, Carbomer, Triethanolamine, Perfume, Sodium Polyacrilate, Propyl Paraben, Disodium  EDTA, CI 19140, CI 15985

Plusy:
  • nawilżenie
  • ukojenie
  • regulowanie produkcji sebum
  • przepiękny zapach
  • urocze i funkcjonalne opakowanie
  • duża pojemność
  • niezła wydajność

Minusy:
  • dostępność
  • nieco lepka konsystencja

Opakowanie: 5/5
Zapach: 5/5
Wydajność: 4,5/5

Ocena końcowa: 5/5
Uwielbiam ten krem. Zdetronizował nawet mojego ulubieńca z Baviphat - recenzja do przeczytania TU. Opakowanie i zapach to po prostu majstersztyk. Działanie również bardzo przypadło mi do gustu. Krem ten świetnie sprawdza się na mojej suchej cerze. Koi podrażnienia, bardzo dobrze nawilża i mam wrażenie, że reguluje produkcję sebum. Odkąd go używam mniej się świecę a skóra nie jest przy tym przesuszona. Podobno Red Appletox dobrze sprawdza się też na cerach tłustych i mieszanych. 

Jedyne co nie przypadło mi do gustu to konsystencja kremu i to, że przez dłuższą chwilę nieco się lepi. Producent twierdzi, że dzięki tej dziwnej formule, nakładając go relaksujemy skórę i nadajemy jej elastyczność. Jeśli to faktycznie działa to nie mam żadnych zastrzeżeń. 

Wydajność jak na lejącą się konsystencję jest naprawdę niezła. Wystarczy niewielka ilość kremu, żeby nałożyć go na całą twarz.

Cóż więcej dodać? Polecam gorąco. Ten krem naprawdę jest rewelacyjny.

Pozdrawiam,

 

42 komentarze:

  1. Gdzie udaje Ci się kupować te azjatyckie owoce?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo mamo ale cudenko... Zdecydowanie za bardzo kusisz zawsze tymi kosmetykami :)
    80 ml to duzo. A jaka cena za taka ilosc kosmetyku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie około $15, czyli jakieś 50zł. Przesyłka z Korei bezpłatna :)

      Usuń
  3. ehh już ponad pół roku zbieram się do zakupu, i tego, i baviphatu ;) ale jesień u mnie pod znakiem oszczędzania ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ebay to kiepskie miejsce na oszczędzanie akurat :P

      Usuń
  4. nie lubię tej ciągnącej konsystencji, nie dla mojej cery:( ale to opakowanie, no po prostu mnie rozłożyło, jest boskie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak przypuszczałam, że nie każdej osobie może się to spodobać. Wiem, że to głupie ale bardzo miło się wieczorem odkręca takie jabłko a jeszcze przyjemniej używa :)

      Usuń
    2. miałam kiedyś krem o takiej konsystencji to był chyba koreański(?) dr ci labo, jakoś tak i to był koszmar dla mnie, ale muszę przyznać, że jak pewnego dnia miałam bardzo wysuszoną twarz wiatrem to on mnie uratował:) jabłuszko chce, może kupię dla mamy i przerzucę krem do innego opakowania, a jabłko dla siebie zostawię:D

      Usuń
    3. Hehehe, spryciula. Zawsze możesz wmówić mamie, że opakowanie jest dla niej zbyt dziecinne :P

      Usuń
  5. Mam próbkę, i tak się zabieram do jej otwarcia... Aż mi wstyd.
    Mnie Tony Moly właśnie opakowaniami uwiódł. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To spróbuj koniecznie. Jestem ciekawa czy Ci się spodoba jego działanie :)

      Usuń
  6. Wygląda fantastycznie i jeszcze ta szpatułka! Dołączam się do pytania gdzie można kupić takie cuda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Ebayu lub Gmarkecie. Niestety w Polsce raczej tego kremu nie kupisz w przystępnej cenie. Chyba, że na Allegro Ci się trafi.

      Usuń
  7. Heh, i znów kłania się e-bay..... Wystawiałaś mu bardzo pozytywna recenzje. Ciekawe, jak u mnie by się sprawdził. Fakt, nie lubię klejenia się na twarzy, ale jeśli się wchłania w 100 % to nie mam nic przeciwko, żeby chwilę się pomęczyć. Muszę pomyśleć poważnie, czy się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bój się Ebay'a. Lepiej nauczyć się tam kupować samemu (nauczyć to w sumie za mocne słowo) niż zdać się na kogoś np. na Wizażu żeby potem Cię oszukał. Taka bolesna prawda niestety...

      Usuń
  8. Opis kremu brzmi ciekawie, a cena i pojemność tym bardziej kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Ten kosmetyk zdecydowanie mogę polecić :)

      Usuń
  9. Interesująca nowinka!Uwielbiam takie gadżeciarskie kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowinka to to już nie jest, bo ten kosmetyk jest na koreańskim rynku od dawna, tylko mało kto go na polskich blogach pokazuje ;) Chyba każda z nas lubi takie gadżety.

      Usuń
    2. Czasami mam wrażenie, że Azja jest tak odmiennym kontynentem od Europy jakby pochodzili z innej planety. Czekam z niecierpliwością na kolejne gadżety :)

      Usuń
    3. My dla nich też pewnie jesteśmy z nieco odmiennej planety ;) W Azji jest tyle ludzi i firm, że trzeba jakoś wpaść w oko konsumentowi, hehe.

      Usuń
  10. Chcę ten krem!!!
    Albo przynajmniej takie opakowanie ;);)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, też tak miałam dlatego między innymi się na niego skusiłam. Ciekawa jestem do jakiego otoczenia byś takie jabłko dopasowała :)

      Usuń
  11. opakowanie bardzo słodziarne ;) az kusi...

    OdpowiedzUsuń
  12. jestem pod dużym wrażeniem!!!!
    wygląda niesamowicie i niezwykle lusząco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby tylko u nas były takie kosmetyki, prawda? :)

      Usuń
  13. Wygląda rewelacyjnie i z tego co czytam, to pachnie też cudownie. Gdzie to cudo można dostać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cudo można kupić na Ebay'u bądź Gmarket.

      Usuń
  14. mam packi z baviphat na noc i świetną maskę truskawkową - opakowania mają mega :) swoją drogą ktoś by niezłą kasę zrobił w Polsce pakując w ten sposób kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z owoców Baviphat póki co miałam tylko krem winogronowy i scrub jabłkowy do ust. Bardzo przyjemne kosmetyki i pewnie jeszcze do nich wrócę. No właśnie dziwię się, że nikt w Polsce jeszcze na to nie wpadł.

      Usuń
  15. Ten krem nawet za samo opakowanie powinien być nagradzany. Mniam. I już wiem co dołączy do mojej chciej listy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, mam nadzieję, że nie będziesz mi miała tego kuszenia za złe :P

      Usuń
  16. Śliczne opakowanie, a jak z ceną ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak podałam we wcześniejszym komentarzu - około $15, czyli jakieś 50zł :)

      Usuń
  17. Co się dzieje, że znów nie piszesz??? Wróć...

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla samego opakowania bym kupiła! :)
    A dodatkowo skoro jakość też świetna, to już w ogóle fullpack! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja. Do tego 80 ml, to prawie jak dwa kremy :)

      Usuń
  19. Czy mogłabyś mi doradzić krem na dzień (wchłanianie kremu to nie problem)? Zastanawiam się nad tym kremem oraz nad Baviphat Grape Anti Wrinkle All-in-one. Widziałam, ze testowałaś je oba. Minusem tony moly jest fakt, że czytałam iż producent proponuje stosowanie jako masaż 1-2razy w tygodniu, natomiast nie miałam nic tej drugiej firmy więc się troszkę obawiam. Czy mogłabyś mi doradzić który będzie lepszy do stosowania na co dzień?
    Z góry bardzo dziękuje za pomoc. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Appletox jako masaż 1-2 razy w tygodniu? Faktycznie gdzieś znalazłam taki opis. Ja masażu nie robiłam a krem i tak świetnie się sprawdził. Myślę, że w wyborze najistotniejsze mogą być 3 czynniki: typ cery i to czego konkretnie oczekujesz, zapach i konsystencja. Appletox jest dość lepki ale za to po jakimś czasie genialnie się wchłania. Dlatego bardziej bym go polecała osobom z cerą normalną w kierunku mieszanej i tłustej niż krem Baviphat. Zapach tego drugiego natomiast jest dużo bardziej intensywny i może denerwować. Oba kremy bardzo mi się podobały i sama nie wiem, do którego bardziej chciałabym wrócić :P
      A przy okazji, Baviphat to bardzo dobra firma - przede wszystkim jedna z tańszych a nadal trzymających poziom. Często okazuje się lepsza niż Etude House, więc nie masz się czego obawiać :) Jednak póki co moją ulubioną za całokształt nadal jest Tony Moly.
      Nie ma za co i mam nadzieję, że w czymś Ci mój wywód pomógł.

      Usuń

Zachęcam do komentowania :)
Na Wasze komentarze odpowiadam zawsze na swoim blogu.
Anonimowi użytkownicy proszeni są o podpisanie się.

Proszę nie zostawiać wulgarnych komentarzy lub mających na celu autopromocję blogów, stron personalnych oraz informacji o konkursach, ponieważ będą one usuwane.

Podobne wpisy

Podobne posty