08 listopada 2012

Liese Designing Jelly II Swing Wave




Jak widać cały czas szukam odpowiedniego dla siebie sposobu na kręcenie loków bez użycia ciepła. Designing Jelly marki Liese trafiła w moje ręce dość dawno. Bardzo mi się spodobało, że podobno da się nią zrobić fryzurę w dosłownie kilka minut, bez mycia włosów lub ich nagrzewania. Brzmi świetnie, ale w rzeczywistości wygląda to nieco inaczej. Robiłam kilka podejść do tego kosmetyku. Jak to się skończyło, możecie przeczytać w dalszej części notki.


Obietnice producenta:
Kosmetyk nadający skręt i podkreślający loki. Włosy kręcą się w naturalny sposób a same pukle są miękkie i sprężyste.


Sposób użycia:
1. Wycisnąć niewielką ilość kosmetyku i wgnieść we włosy.
2. Zagniatać włosy ku górze aby uzyskać loki lub fale.
3. Ścisnąć mocno loki między palcami aby nadać im delikatności i objętości.


Opakowanie:
Kosmetyk znajduje się pierwotnie w przezroczystym plastikowym pudełku z motylkiem. Niestety z tyłu brakuje opisu po angielsku. Jedyne czego możemy się dowiedzieć, to jaka jest data ważności, pojemność oraz przed czym ostrzega nas producent.


Samo opakowanie Designing Jelly zawiera 75 ml kosmetyku. Jest całkiem poręczne, ciekawie ozdobione roślinnymi motywami i przede wszystkim funkcjonalne.


W dozowaniu pomaga pompka, do której nie mam absolutnie żadnych zarzutów. 

Konsystencja:
Wodnisto-żelowa. Jest tak lekka, że łatwo przedobrzyć z ilością kosmetyku, więc miejcie to na uwadze. Inaczej włosy będą bardzo wilgotne i sklejone.


Zapach:
Kojarzy mi się zdecydowanie bardziej z profesjonalnymi salonowymi kosmetykami fryzjerskimi niż  z tymi drogeryjnymi. Wydaje się dość intensywny i chemiczny ale całkiem szybko się ulatnia. Mnie nie denerwuje.

Skład:
Niestety jeśli jest podany, to po japońsku.

Plusy:
  • lekka konsystencja
  • możliwość łatwego wyczesania kosmetyku z włosów
  • delikatne, naturalne podkręcenie

Minusy:
  • dostępność
  • cena
  • sklejanie włosów

Opakowanie: 5/5
Zapach: 3,5/5
Wydajność: --

Ocena końcowa: 2/5
Pokładałam spore nadzieje w Designing Jelly i niestety się zawiodłam. Moje włosy są bardzo podatne na kręcenie więc spodziewałam się rewelacyjnych efektów. Z drugiej strony trudno mi oceniać ten produkt, bo może u mnie po prostu się nie sprawdził. Mam wrażenie, że u posiadaczek grubych lub średnio grubych włosów sprawdzi się o niebo lepiej. Co u mnie było nie tak?

Po pierwsze, efekt jest bardzo krótkotrwały. Nie można uczesać włosów, bo loki od razu znikają. Już ta wada jest według mnie dyskwalifikująca.

Po drugie, Designing Jelly robi z moich włosów posklejane cieniutkie pasemka, które wyglądają jakby były rozczochrane. Skręt się pojawia, ale jest po prostu nieestetyczny. 

Próbowałam też używać tego kosmetyku do utrwalania loków zrobionych innym sposobem i efekt nadal był kiepski.

Nie mogę znaleźć żadnego zastosowania dla tego produktu a zostało mi mniej więcej 2/3 opakowania...Widziałam jednak, że niektórym dziewczynom udało się uzyskać ładne loki, ale wydaje mi się że one miały po prostu grubsze włosy. Wypróbowałam też kiedyś Designing Jelly na mojej siostrze i efekt był ten sam co na mnie...

Trudno mi ocenić wydajność tego kosmetyku, bo po kilku użyciach odechciało mi się z nim męczyć.

Cóż jeszcze mogę dodać? Dostępność jest kiepska, cena całkiem wysoka. Daję 2/5 dlatego, że Designing Jelly nie zrobił mi krzywdy i coś tam podkręcał, ale efekt na moich włosach był koszmarny. W innym wypadku ocena byłaby niższa.



Firma Liese wyprodukowała cztery rodzaje Designing Jelly:


I Tidy Straight - pomaga ułożyć niesforne końcówki włosów
II Swing Wave - daje efekt naturalnie wyglądających loków
III Nuance Make - tworzy na włosach fale
IV Move & Flow - pomaga wywijać końcówki włosów

Dla ciekawskich reklama numeru III :)


Korzystałyście kiedyś z czegoś podobnego?

Pozdrawiam,

24 komentarze:

  1. zawsze chcialam wyprobowac, ale jakos nie bylo mi po drodze na ebayu po Jelly. nie chcesz czasem sprzedac? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie chętnie bym się jej pozbyła :)

      Usuń
    2. to ja z checia bym ja przygarnela :) za ile?

      Usuń
    3. Wyślesz mi swój adres mailowy? W zakładce "Kontakt" możesz do mnie napisać :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Któryś miesiąc do niego podchodzę i taka sama kiszka...

      Usuń
  3. Ha! Czyli nie jestem jedyna, która się z Jelly nie polubiła. :D
    U mnie też żadnego efektu nie było. Mam podatne na układanie włosy, a tu klapa. Ledwo kilka pasm się załapało 'na coś', bo skręt to nie był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie dokładnie to samo. Trochę mi żal, choć pocieszam się tym, że nawet jeśli skręt byłby ładny, to zapewne nietrwały.

      Usuń
  4. wydje mi sie ze mozna do tego wszystkiego uzyc zwyklej pianki... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca. No chyba, że znasz jakieś cudowne, które w kilka sekund skręcają włosy.

      Usuń
  5. reklama rzeczywiście robi wrażenie O.O

    OdpowiedzUsuń
  6. To ciekawe - wiele osób je uwielbia, drugie tyle nienawidzi :-) Prawdopodobnie masz rację, że włosom bardziej podobnym do Azjatyckich lepiej by służyła. Poza tym - nie spróbuję, nie będę wiedzieć. No, ale wałki służą, a to ważne i możesz mieć loczki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Azjaci też mają różne typy włosów, jak Europejczycy, więc wydaje mi się że również nie wszystkim może ten kosmetyk pasować. Ha! Teraz mam inny fajny sposób :)

      Usuń
  7. Szkoda, że się nie sprawdził :(. Ostatnio też mam fazę na pokręcone włosy i próbowałam w tym celu użyć pianki do włosów kręconych. Ale efekt bez ciepła był niestety żaden.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, ale opakowanie jest bardzo ładne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na japoński kosmetyk to i tak bardzo ozdobne :)

      Usuń
  9. Ja też nie polubiłam, miałam dość sporą próbkę i miałam podobne odczucia jak Ty, z tym, że ja nie mam podatnych włosów na kręcenie, więc myślałam, że to po prostu nie dla mnie produkt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku chyba się nie dowiemy co było przyczyną.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Trochę mi lepiej, że nie jestem jedyna :)

      Usuń
  11. kusiła mnie ta wersja do wywijania końcówek, moje robią to samodzielnie, ale w mało estetyczny sposób. Tylko, jeśli jest jak piszesz, i te żelki mają słabą trwałość i nie nadają się do cieńszych włosów - to ja odpadam:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo. Według mnie te loki mają bardzo słabą trwałość. Jeśli tylko muśniesz je ręką mocniej albo przeczeszesz delikatnie włosy, to wszystko zniknie. W sumie ja mam cienkie, moja siostra ma już nieco grubsze ale nadal dość cienkie i u niej też się to nie sprawdziło. Może akurat w Twoim przypadku byłoby inaczej.

      Usuń

Zachęcam do komentowania :)
Na Wasze komentarze odpowiadam zawsze na swoim blogu.
Anonimowi użytkownicy proszeni są o podpisanie się.

Proszę nie zostawiać wulgarnych komentarzy lub mających na celu autopromocję blogów, stron personalnych oraz informacji o konkursach, ponieważ będą one usuwane.

Podobne wpisy

Podobne posty