09 marca 2013

Kolażowo




Trochę mi się nazbierało zdjęć z ponad dwóch tygodni, dlatego znów Was nimi pomęczę :P Przy okazji zobaczycie jakie recenzje wkrótce pojawią się na blogu. 


1. Kompletnie przez przypadek trafiliśmy ze "Skrzatami" do restauracji 84 kroki. Zamówiłam grillowanego łososia z pesto z rukoli i wzięłam do tego jeszcze kulki ziemniaczane. Napiłam się też pysznego białego wina i powiem Wam, że mam ochotę jeszcze na coś tam wpaść. Co prawda wystrój restauracji nie powalił mnie na kolana (jest dość minimalistyczny), ale zaciekawiło mnie bardzo tamtejsze menu tzw. Kuchni Molekularnej. Szkoda tylko, że aby jej skosztować, trzeba zebrać minimum sześć osób. Może kiedyś się uda :)

2. Czasem gdy nie ma czasu na obiad, trzeba kombinować. Nigdy nie byłam wielbicielką sałatek, ale akurat miałam po południu ileś godzin kursu na prawo jazdy (teorii) i chyba umarłabym tam z głodu. Od czego jest poczciwa Biedronka? :P Sałatka była całkiem niezła i najadłam się nią do syta. 

3. A tu już tiramisu które bardzo gorąco polecała nam przemiła pani w Lavenda Cafe & Lunch. Nieskromnie napiszę, że moje jest jeszcze lepsze, ale to też jest niczego sobie :) Chętnie wybiorę się tam jeszcze raz, bo wystrój jest jasny i ogólnie jakiś taki pozytywny. 

4. Kocham borówki, nieważne czy są sezonowe czy nie. Mogłabym jeść je bez przerwy! Te oczywiście nie były polskie, ale też przepyszne.


5. Tak wygląda w środku moja szkoła jazdy. Za placem manewrowym panowie uczą się posługiwać koparką. Natomiast w środku, w oszklonym holu siedzą często instruktorzy i grają w szachy albo oglądają filmy na laptopie, czekając na kolejne zajęcia :)

6. Taras widokowy w nowo otwartej Galerii MM. Nie miałam okazji jeszcze robić tam zakupów, wpadłam tylko przelotem. Powiem Wam szczerze, że spodziewałam się czegoś lepszego. Galeria z zewnątrz kompletnie mi się nie podoba, wewnątrz z kolei wydaje się jakaś mała i średnio ciekawa. Ale jest drogeria Hebe, do której kiedyś planuję się wybrać.

7. Udało mi się uwiecznić przemiłe "Skrzaty" :) Jak widać na zdjęciu, humory dopisywały. W tle widać wcześniej wspomnianą restaurację 84 kroki.

8. Ostatnio jest to moja ulubiona perspektywa. Nigdy nie sądziłam, że jazda samochodem tak bardzo mnie wciągnie. Niedawno miałam pierwszą jazdę po ciemku i też mi się podobało. Uwielbiam jeździć na piątym biegu i marzy mi się kiedyś Honda Legend :D


Zajęcia teoretyczne z prawa jazdy w wyniku pewnych nieprzewidzianych okoliczności miałam w Bolechowie, z tamtejszą młodzieżą. Najpierw nie czułam się tam zbyt swobodnie, ale teraz tęsknię za tym miejscem. Śnieg, dość odludna lokalizacja i prawie pusta szkoła. Czułam się trochę jak na Alasce :P Zajęcia z młodzieżą z kolei okazały się bardzo zabawne i ciekawe.
Przypomniała mi się jeszcze niebywale głośna starsza pani portierka, która po zamknięciu szkoły odjeżdżała do domu swoim skuterkiem. Nie bała się jeździć po śniegu - trochę jak pani z reklamy stacji Statoil. Czasem naprawdę życie bywa bardziej absurdalne niż fikcja :D


9. Czeskie słodycze i chińska herbatka od Kuby :) Do dziś nie wiem do końca co jest w tej herbacie. Jej smak jest nie do opisania. Wiem tylko tyle, że podobno jest zdrowa. Mi całkiem smakuje ale pewnie większość osób by jej nie przełknęło. 

10. Piwko, też od Kuby i również z Czech. Całkiem niezłe, w lodówce czeka jeszcze drugie :P

11. Podobno jest to wyjątkowy kubek do piwa, bo z Lwówka ;) Obok z kolei mój Kasztelan "ukradziony" przez Kubę. Nie ma to jak piątkowy wieczór w dobrym towarzystwie. Ostatni raz piłam tyle chyba na wakacjach.

12. Nie przepadam za polskimi filmami, ale ostatnio niektóre z nich dobrze mi się ogląda w kinie. A że miałam towarzysza, to tym bardziej zdopingowałam się, żeby ruszyć zadek do kina. Wybór padł na "Drogówkę". Niektórzy mogą powiedzieć, że znów grają u Smarzowskiego ci sami aktorzy, ale mi to jakoś nie przeszkadza. Ogólnie dobrze się oglądało, było nawet dość sporo śmiesznych momentów. Nie żałuję, można się trochę zrelaksować, choć nie jest to w sumie lekki film.


To zdjęcie już pewnie widziałyście. Odwiedziłyśmy jakiś czas temu z Pędraczkiem Cafe Kawka w ich nowej siedzibie. Knajpka może jest mniejsza ale bardzo przytulna i przyjemna. Obecnie jest jedną z moich ulubionych. Świetne miejsce na pogaduchy. Ich śliwkowiec to niebo w gębie :)~


13. Te kapsułki zrobiły jakiś czas temu furorę w blogosferze. Gdy tylko przeczytałam, że nadają się też do suchej skóry, uznałam że może i u mnie się sprawdzą. Niestety trudno je znaleźć w aptekach - byłam w trzech i tylko w jednej pani zaoferowała mi ich zamówienie. Jak się jednak okazuje, często najciemniej jest pod latarnią. Jakiś czas temu w mojej okolicy otwarto sklep z lekami, ziołami i kosmetykami i tam kupiłam Dermogal A+E od ręki. Jestem ciekawa jego tajemniczego zapachu.

14. Dzięki informacji od Beauty in English dowiedziałam się, że marka Embryolisse jest już dostępna w Polsce. Kupiłam u nich dwa kultowe już chyba kremy nawilżające: Lait - Crème Concentré (30 ml) i silnie odżywczy Baume Riche (40 ml). Jeśli oglądałyście kiedykolwiek filmy takich wizażystów jak Wayne Goss, czy siostry Pixiwoo, to pewnie wiecie, że jest to ich pielęgnacyjny "Święty Graal". W sumie składy mają średnio ciekawe, ale opinie świetne. Tym bardziej uznałam, że muszę sprawdzić czy to tylko dobry marketing, czy faktycznie są to tak dobre produkty.

15. Przychodzi taki czas, że trzeba się zrelaksować. Wtedy nie ma to jak Julianek śpiący na kolanach. Grzejemy się nawzajem - idealna symbioza :) Do tego mrucząca.

16. Obłowiłam się nieco w Biedronce. Z części tych kosmetyków już korzystam i jestem zadowolona. Póki co jest na tym zdjęciu tylko jeden bubel - proszek do kąpieli. Ale o nim będzie osobna recenzja.


Prośba do osób z Poznania - macie jakiejś ulubione knajpki? Najlepiej takie z daniami obiadowymi, bo na takie dobre miejsca zwykle najtrudniej trafić.

Pozdrawiam,

14 komentarzy:

  1. Ja mam taką jedną swoją ulubioną knajpkę - zowie się "Czerwone Sombrero", a mieści w pasażu Apollo :) Fajny post, pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę Dermogalowe rybki, też je stosuję i sobie chwalę, pomimo, niezbyt ciekawego zapachu :) A chińskie herbaty kocham w każdym wydaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ta chińska herbatka jest wyjątkowo dziwna w smaku. Do dziś nie wiem co w niej było :P

      Usuń
  3. Kapsułki Dermogal wcale nie śmierdzą tak strasznie, a za to jak działają:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój nos jest w stanie znieść wiele zapachów, więc pewnie też tak uznam znając życie :P

      Usuń
  4. Super post :-) Przesympatyczny kolaż :-D Nie mniej jednak obijasz moja droga, bo recenzji ani kuchni ani widu, ani słychu ;-P Rzuć się kawałkiem Studenckiej ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) A tam obijasz :P Recenzje będą, spokojnie. Smacznego, częstuj się!

      Usuń
  5. Dla mnie Dermogal pachnie jak orzeszki ziemne:) Narobiłaś mi smaku na słodkie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całkiem pocieszające. Zapach orzeszków ziemnych jest do przeżycia :) Hmm...akurat borówki były lepsze niż to tiramisu :P

      Usuń
  6. ostatnio byłam w gołębniku i zamówiłam śliwkowca, niestety nie był tak dobry i ładnie podany jak w kawce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zobacz...czyli jednak Kawka górą. Ja ją akurat wolę niż Gołębnik :)

      Usuń
    2. w gołębniku do mnie przede wszystkim przemawia wystrój wnętrza ^^

      Usuń
    3. Do mnie też, klimat jest zdecydowanie lepszy i bardziej intymny :)

      Usuń

Zachęcam do komentowania :)
Na Wasze komentarze odpowiadam zawsze na swoim blogu.
Anonimowi użytkownicy proszeni są o podpisanie się.

Proszę nie zostawiać wulgarnych komentarzy lub mających na celu autopromocję blogów, stron personalnych oraz informacji o konkursach, ponieważ będą one usuwane.

Podobne wpisy

Podobne posty