04 sierpnia 2015

Missha Signature Wrinkle Filler BB Cream


Ta recenzja powinna się nazywać "szczyt mojej głupoty". Otóż kiedyś kupiłam mojej mamie krem BB Signature Wrinkle Filler Misshy i niestety nie do końca mój prezent się udał. Zamawiałam w ciemno, na podstawie zdjęć reklamowych, przez Ebay i okazało się, że jest zbyt jasny (nawet dla mnie ledwo okazał się w sam raz). Wtedy wydawało mi się niestety, że wszystkie kremy BB z Misshy mają te same odcienie pod tymi samymi numerami. Ja używałam M Perfect Cover BB Cream nr 21, więc uznałam że analogicznie dla mamy, która jest ciemniejsza powinnam wybrać nr 23. Jak bardzo się myliłam. Mama mimo wszystko była zadowolona, ale ja nie mogłam łatwo zapomnieć swojej gafy. 

Po paru latach też zachciało mi się kupić dla siebie ten sam kosmetyk. Wiele dziewczyn bardzo go chwaliło na swoich blogach, m.in. NiecierpekCammieDezemka i Sroka. Ruszyłam do Misshy i...no właśnie...Nie wiem co mnie tam tak odmóżdżyło (w sumie to wiem, bo czuję się tam jak w sklepie z cukierkami), ale mając możliwość obejrzenia i pomacania kremu BB na żywo zapomniałam o sytuacji z mamą i odruchowo wzięłam odcień nr 21. Podekscytowana, już w domu zaczęłam oglądać swój nowy zakup jak Smeagol złoty pierścień. Przyszedł czas na testy na twarzy i bach! Wyglądałam jak Frodo dźgnięty mieczem króla Nazguli - blada jak ściana. Wtedy dopiero przypomniałam sobie o tym, o czym powinnam była pamiętać w sklepie. Kurcze, jak można zrobić coś tak lekkomyślnego? Może uznajmy, żeby było znośniej, że odurzyły mnie zapachy koreańskich kosmetyków.


Teraz może o samym kremie BB. Jak zwykle w tego typu kosmetykach, producent gwarantuje działanie przeciwzmarszczkowe, rozjaśniające i ochronę przed słońcem (w tym wypadku SPF 37/PA++). Dodatkowo też wypełnia zmarszczki, nawilża i redukuje widoczność porów. Brzmi bardzo obiecująco, a to jeszcze nie wszystko. Kosmetyk ten zawiera fulereny - które w skrócie ujmując mają działanie antyoksydacyjne, oraz "Technologię Tornado". To ostatnie nieco mnie śmieszy, bo nie lubię tworzenia pseudonaukowych nazw na coś, co ma aspekt głównie wizualny. Tak naprawdę w środku znajduje się po prostu krem BB i wypełniacz zmarszczek, które widoczne są jako dwie osobne substancje. Po wyciśnięciu z opakowania należy je zmieszać ze sobą i nałożyć na twarz.


Mam pewien problem z opakowaniem. Z jednej strony mi się podoba, bo cieszy oko, ale robiłoby to jeszcze bardziej, gdyby było szklane. Z drugiej, znam swoją niezdarność i pewnie skończyłoby w kawałeczkach, jak kiedyś zrzucony przeze mnie na kafelki Rimmel Wake Me Up. Dla niektórych opakowanie będzie tandetne i na siłę luksusowe, wg mnie w ogólnym rozrachunku wypada całkiem nieźle. Na pochwałę zdecydowanie zasługuje za to pompka próżniowa, dzięki której łatwiej można wydobyć kosmetyk do końca i dłużej zachowuje swoją świeżość.


Signature Wrinkle Filler jest dość treściwy, choć niezbyt gęsty. Zostawia satynowo-matowe wykończenie i ładnie "rozmywa" zmarszczki i niedoskonałości, wygładza skórę. Krycie określiłabym jako średnie, ale mocniejsze niż w przypadku większości innych kremów BB, które dane mi było stosować. Bardziej przypomina mi on podkład, jeśli mam być szczera. Niby jest mocno nawilżający i odżywczy, ale nie wygląda na skórze jak typowy krem BB.

Kolejna rzecz, to gama kolorystyczna (o której wspominałam już wyżej). Niestety producent uznał, że tego typu kosmetyk należy się tylko paniom o bardzo jasnej cerze. Nawet nie wiem czy nr 23 nie byłby dla mnie zbyt blady. Mój odcień na początku wygląda jak typowy jasny beż, taki dość neutralny. Jednak ja widzę w nim odrobinę szarych tonów, które powodują, że kolor wydaje się zimny i wg mnie nawet nieco różowy. Teoretycznie zimą mogłabym spróbować go używać, ale właśnie te różowe tony kompletnie go u mnie dyskwalifikują. Nawet jeśli faktycznie skóra optycznie jest wygładzona, to ten krem BB przez swój niezbyt fortunny dla mnie odcień powoduje, że wyglądam jeszcze bardziej blado i niezdrowo niż w rzeczywistości. Z tego samego powodu nie nadaje się dla mnie również jako korektor pod oczy.



Zapach (jak to często w kremach BB Misshy bywa) jest dość intensywny, mocno pudrowy. Podoba mi się, ale na szczęście po jakimś czasie zanika. Jeśli macie wrażliwy nos, warto mieć to na uwadze. Nie każdemu musi on odpowiadać.

Trudno mi oceniać trwałość, czy jakieś długofalowe działanie tego kosmetyku, bo użyłam go może trzy razy. W każdym przypadku trzymał się na twarzy bardzo dobrze, ale dość szybko zaczynał się świecić w strefie T.

Na koniec jeszcze skład (lepiej widać, jeśli się powiększy).


Podsumowując, nie do końca umiem określić komu ten krem BB polecić. Jest mocno nawilżający, a potrafi u mnie podkreślić suche skórki. Spłyca nieco zmarszczki i ukrywa niedoskonałości ale z racji źle dobranego odcienia u mnie prawie tego nie widać. Pierwsze, co rzuca się w oczy to trupio blada twarz. Z kolei osobom z cerą tłustą też trudno go zarekomendować, bo dość szybko zaczyna się błyszczeć. Wg mnie może się on sprawdzić na normalnej skórze, bez jakichś większych problemów. Takiej, która wygląda na zmęczoną i wymaga nieco nawilżenia. Teoretycznie jest to produkt dla cery dojrzałej, ale nie wyobrażam sobie, że mógłby na niej dobrze wyglądać, jeśli ktoś ma przesuszoną skórę.

Nie traktujcie mojego postu jako recenzji. Za krótko używałam tego kremu BB, żeby powiedzieć coś więcej na jego temat. Jednak może to, co napisałam akurat komuś się przyda. Teraz właściwie nie wiem, co z nim zrobić. Dla siostry może być za jasny, ale w ostateczności pewnie trafi do niej. A może któraś z Was byłaby chętna go odkupić? Szkoda tylko, że przypomniało mi się o nim dopiero niedawno, bo mam go zdaje się od końca marca, a jest ważny 12 miesięcy od daty otwarcia.

Któraś z Was miała z nim styczność? Jakie są Wasze wrażenia?



Źródło zdjęcia: missha.com.pl

6 komentarzy:

  1. za ile chciałabyś go odsprzedać? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za jakieś 75 zł z wliczonymi kosztami wysyłki.

      Usuń
  2. Chciałam go mieć po próbkach ale jakoś ... wyleciało mi z głowy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie słyszałam o tym kremie bb... ale mega blady kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są i bardziej blade, ten jeszcze nie jest taki ekstremalny :)

      Usuń

Zachęcam do komentowania :)
Na Wasze komentarze odpowiadam zawsze na swoim blogu.
Anonimowi użytkownicy proszeni są o podpisanie się.

Proszę nie zostawiać wulgarnych komentarzy lub mających na celu autopromocję blogów, stron personalnych oraz informacji o konkursach, ponieważ będą one usuwane.

Podobne wpisy

Podobne posty