03 lipca 2015

15 mitów rozpowszechnianych przez blogerki urodowe


Witajcie,

Wiele z nas, prowadzących blogi, przez lata gromadzi różnego rodzaju informacje i wiedzę, żeby ułatwiać sobie i innym życie w kwestiach pielęgnacji skóry, włosów, makijażu etc. Niestety nie każdy jest na tyle dociekliwy, by sprawdzić jak dana metoda lub sposób myślenia oceniana jest przez specjalistów w konkretnej dziedzinie. Efektem tego jest często tworzenie mitów urodowych, które przekazywane są dalej i powtarzane przez kolejne blogerki, zupełnie bez namysłu. 

W tym poście postaram się obalić część z nich - tych, które wydają mi się najmniej logiczne i najczęściej przeze mnie spotykane. 

1. Nakładanie kremu nawilżającego pod krem z filtrem i kosmetyki kolorowe z filtrami (podkład, krem BB, krem tonujący). 
Żeby krem z filtrem działał, trzeba go nałożyć na czystą skórę. Czystą, czyli bez żadnych specyfików. Możemy nałożyć na twarz najdroższy i najlepszy filtr, ale nie będzie on działał, jeśli wcześniej użyłyśmy kremu nawilżającego bądź innego kosmetyku. Analogicznie sprawa się ma z pozostałymi kosmetykami z filtrami - podkładami, kremami BB i kremami tonującymi.
Dla tych, którzy chcą poczytać więcej na ten temat - KLIK.

2. Pory w skórze zamykają się i otwierają. 
To jedna z największych głupot, którą wielokrotnie znajduję na blogach. Pory nie mają mięśni, więc nie mogą się samoczynnie ruszać. Kiedy nie dbamy o swoją skórę, lub gdy ulega ona łatwo zanieczyszczeniu, brud wchodzi w pory i przez to mogą wydawać się większe. Natomiast ich wielkość jest uwarunkowana genetycznie, a także zależy od rozmiaru mieszków włosowych i gruczołów potowych. Najczęściej pory wypełnione są sebum i martwą skórą, a czarne kropeczki które się pojawiają, to rezultat utleniania, czyli reakcji która zachodzi między tlenem i sebum. Wielkości porów nie można zmienić. Z wiekiem, im bardziej skóra jest wiotka, tym większe wydają się pory. Jedyne co można zrobić, to używać kremów które przez producentów są reklamowane jako zmniejszające pory. W rzeczywistości jednak mają za zadanie napiąć i ujędrnić skórę wokół nich, przez co nie są tak widoczne.


3. Golenie włosów sprawia, że rosną potem grubsze. 
Kolejny mit, w który nadal wierzy wiele osób. Goląc włosy, ścinamy je, przez co ich kształt na końcach ulega zmianie. Wydają się nam bardziej szorstkie i grubsze, ale w rzeczywistości ciągle są takie same. Ten filmik świetnie do obrazuje.


4. "Wprasowywanie" odżywki w mokre włosy. 
Jest to (o zgrozo!) sposób wymyślony przez same "włosomaniaczki". Na obie dłonie nakładamy nieco odżywki, wybieramy pasmo po paśmie i pocieramy włosy między dłońmi ruchami pionowymi w dół. To ma ponoć nieco rozgrzać odżywkę i pomóc jej się lepiej wchłonąć.Większej głupoty dawno nie czytałam! Przecież tyle razy te same osoby wmawiały nam jakie to mokre włosy są wrażliwe, nawet kiedy rozczesuje się je grzebieniem czy wyciera ręcznikiem, a teraz nagle wymyśliły, że można je pocierać kiedy są mokre i najbardziej wrażliwe na uszkodzenia. Każdy fryzjer czy trycholog temu zaprzeczy.

5. Regularnie podcinane włosy szybciej rosną. 
Podobnie jak podczas golenia, podcięte końcówki są jakby bardziej ostre, a dodatkowo w przypadku włosów na głowie wyglądają po prostu zdrowiej. Generalnie włosy są martwe, dlatego obcinanie ich nas nie boli i nie ma na nie żadnego wpływu - jedynie powoduje, że wyglądają estetyczniej.  Włos ludzki rośnie średnio centymetr w ciągu miesiąca (wiosną i latem może trochę więcej) i żaden specyfik tego nie przyspieszy. Za stan naszych włosów odpowiada genetyka, dobra dieta i przede wszystkim odpowiednia pielęgnacja skóry głowy i kropka!

6. Drogie kosmetyki do twarzy lepiej przeciwdziałają starzeniu, bo mają lepszej jakości składniki.
Nie jest to oczywiście prawda. Większość nawet bardzo drogich kremów do pielęgnacji, to po prostu substancje mocno nawilżające w ładnym opakowaniu znanej, ekskluzywnej marki. W praktyce naszej skórze nie robi różnicy, czy nawilżamy ją czymś marki X lub Y, jeśli substancja jest ta sama. Ponadto i tak większość kremów nie jest w stanie przeniknąć przez warstwę rogową do skóry właściwej. Dlatego nie ma sensu płacić majątku za krem, który rzekomo jest przeciwzmarszczkowy, a tak naprawdę jedynie mocno nawilża skórę, nie pomagając przy tym pozbyć się zmarszczek. Lepiej zainwestować w wizytę u kosmetyczki.

7. Osoby poniżej trzydziestego roku życia nie powinny używać kosmetyków przeciwzmarszczkowych.
A dlaczego nie? Jak już wcześniej wspominałam, większość kosmetyków drogeryjnych, które nawet są dedykowane dla pań w podeszłym wieku, to produkty silnie nawilżające. Pojawienie się zmarszczek oczywiście jest nieuchronne, ale jeśli można opóźnić ten proces, to dlaczego by nie spróbować? Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że gdy zauważymy pierwsze zmarszczki, jest za późno żeby poradzić sobie z nimi samymi kremami. Oczywiście jak wszędzie, i w tym powinniśmy zachować umiar. Najważniejsze, to dobrać krem odpowiedni dla swojej cery (obecnie nawet w kremach dla nastolatek, do cery tłustej i trądzikowej znajdują się substancje nawilżające), używać filtrów i żyć zdrowo.

8. Pij dużo wody, jeśli masz suchą skórę.
Problem suchej skóry nie jest zawsze związany z brakiem nawilżenia, to po pierwsze. Po drugie, picie większej ilości wody nie spowoduje, że tego typu skóra będzie wyglądała lepiej. Zawartość wody w skórze suchej, normalnej czy tłustej jest mniej więcej zbliżona. Nie istnieją żadne badania, które potwierdzałyby dobroczynny wpływ picia wody na suchą skórę.

9. Skóra przyzwyczaja się do kosmetyków, dlatego dobrze jest od czasu do czasu je zmieniać. 
Znowu muszę się nie zgodzić (wyjątkiem są tu m.in. pochodne witaminy A używane głównie przez dermatologów i kosmetologów). To tak jak z jedzeniem różnych rzeczy. Jeśli np. brokuły są dla kogoś zdrowe, to zwykle (nie biorę pod uwagę chorób, na które możemy w międzyczasie zapaść) zawsze będą zdrowe. Tak samo jest z kosmetykami. Jeśli nakładamy na skórę coś, co jest dla niej dobre i zdrowe i używamy tych samych substancji cały czas, skóra się do nich nie przyzwyczai. Można zauważyć poprawę lub pogorszenie jej stanu jedynie jeśli pozostałe składniki nowego kosmetyku różnią się od poprzedniego.

10. Naturalne składniki są najlepsze dla skóry. 
Po pierwsze powinno się zdefiniować co to w ogóle znaczy dla firm kosmetycznych słowo "naturalny". Po drugie, nie wszystko co rośnie w ziemi jest dobre dla skóry, tak samo jak nie wszystko, co syntetyczne, produkowane w laboratoriach jest dla niej złe. Tu nie powiem nic odkrywczego - naturalne składniki mogą niektórych bardziej uczulać niż te syntetyczne. Alkohol, który często jest wykorzystywany jako konserwant też nie każdemu służy.

11. Ćwiczenia twarzy powodują, że skóra jest bardziej napięta. 
Skurcze mięśni twarzy, których używamy podczas ćwiczeń mogą przyczynić się głównie do pojawiania się nowych zmarszczek. To tak jak ze zginaniem kartki papieru ileś razy w tym samym miejscu. Powstają tam coraz bardziej widoczne zagniecenia. Gdy się starzejemy, skóra traci coraz więcej kolagenu, elastyny i tkanki tłuszczowej, której ćwiczenia nam nie zastąpią.

12. Im wyższy filtr, tym lepsza ochrona przed słońcem. 
Oznaczenie SPF informuje nas jedynie jak długo możemy bezpiecznie przebywać na słońcu, choć też nie do końca. Teoretycznie filtr o SPF 15 powinien chronić nas przed słońcem 15 razy dłużej niż gdybyśmy go nie używali. Jednak ważna jest jeszcze jakość tego filtra i wysokość filtrów UVA, odpowiedzialnych m. in. za starzenie się skóry. W rzeczywistości wysokość SPF nie jest wcale najważniejsza. Jak widać poniżej, różnice w ochronie przed promieniowaniem w filtrach SPF 15 - 60 są niewielkie, natomiast różnica w ich cenie jest zwykle spora.

SPF 15 - ochrona ok. 93 - 96% promieniowania
SPF 25 - ok. 96% promieniowania
SPF 30-50 - ok. 98% promieniowania
SPF 60 - ok. 98,5 - 99,5% promieniowania

13. Odpowiednie wcierki do włosów powodują ich szybszy wzrost. 
Jak wspominałam w punkcie 5-tym włosy są martwe, a szybkość ich wzrostu jest uwarunkowana genetycznie. Jedyne na co mamy wpływ, to żeby były zdrowsze. Przyspieszenie porostu w jakikolwiek sposób, to bujda.

14. Alkohol w kosmetykach wysusza skórę. 
Niektóre związki, które zawierają alkohol mogą działać jak środki zmiękczające, zmniejszające utratę wody w skórze, np. Cetyl, Oleyl, Benzyl Alcohol. Nie bójmy się więc alkoholu w każdej postaci, bo nie zawsze musi on oznaczać coś złego.

15. Najlepiej spać z upiętymi włosami. 
Nie jest do do końca prawda. Większość kosmetologów i trychologów jest zdania, że spanie z upiętymi włosami (szczególnie gdy są dość ciasno upięte) osłabia ich cebulki. Ponadto w trakcie spania, gdy zmieniamy pozycję może dochodzić do ich szarpania. Jeśli zepniemy włosy zbyt mocno, możemy obudzić się z bólem głowy. Dlatego wydaje mi się, że nie jest to sposób dla wszystkich. Sprawdza się jedynie u osób z naprawdę długimi włosami, szczególnie latem. Wtedy najlepszą opcją jest spięcie ich w bardzo luźny warkocz.

Mam nadzieję, że tym postem udało mi się rozwiać wszelkie wątpliwości. Oczywiście sama alfą i omegą w temacie dbania o urodę nie jestem, więc jeśli ktoś z Was ma jakieś uwagi, to chętnie poczytam.

Pozdrawiam,
Silverose


Źródło zdjęcia: vizag.cityurb.com

18 komentarzy:

  1. Z większością mogę się zgodzić jednak to przyspieszenie wzrostu włosów jako bujda nie daje mi spokoju. Kiedy zaczęłam używać maski z drożdżami włosy urosły mi prawie 3 cm w ciągu miesiąca. nigdy nie miałam zdrowych i szybko rosnących włosów oraz z powodu choroby więcej mi wypada niż rośnie jednak niektóre wcierki oraz odżywki przyspieszyły mi wzrost włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam, że włosy mogą rosnąć trochę więcej ale głównie latem. Może akurat stało się to w tamtym czasie. W przypadku kobiet dużo czynników ma na to wpływ, też i hormonalne. Także mimo wszystko nadal byłabym ostrożna z wnioskami, że włosy dzięki kosmetykom mogą rosnąć szybciej.Trudno mi oceniać, bo za mało wiem o Twoich włosach.

      Usuń
    2. Wcierki nie działają na martwy włos, a na jak najbardziej żywą skórę głowy. Podobnie jak źle dobrany szampon może spowodować wypadanie włosów (choć ma kontakt ze skórą krótko i tylko od zewnątrz), tak dobrze dobrana wcierka może odżywić skórę głowy - jak krem skórę twarzy. :Podobnie działają niektóre suplementy - osłabienie, szybsze wypadanie włosów czy ich słaby wzrost mogą być spowodowane brakiem pewnych składników odżywczych.
      U siebie widziałam efekty, których nie da się wyjaśnić zmianami hormonalnymi czy porą roku. Wiadomo, że gęstość włosów jest zapisana w genach i powyżej pewnego poziomu nie wyjdziemy nawet wcierając codziennie litr jakiegoś Vichy, ale możemy przywrócić włosom dawną gęstość, utraconą przez źle dobrane kosmetyki albo stres.

      Usuń
    3. Ok, wcierka może odżywiać skórę głowy i cebulki włosowe. Ale gęstość włosów i ich zdrowy wygląd nie ma nic wspólnego z tempem ich wzrostu. Można mieć gęstsze włosy ale nie urosną szybciej. Mi chodzi jedynie o tempo wzrostu. Martwego, już wyrośniętego włosa niczym nie zmienisz. Jedynie po odżywieniu cebulek i skóry głowy, nowo wyrastające włosy mogą być bardziej gęste i zdrowe, ale rosnąć będą tak samo szybko jak zwykle.
      Szczerze mówiąc, to nie wiem czemu kobiety tego mitu tak bronią i część liczy z miesiąca na miesiąc ile im włosy urosły. Natury się nie przeskoczy.

      Usuń
  2. "Wprasowywanie" kosmetyków we włosy daje efekty i zaprzeczanie temu nic nie da :)) Skoro wiele dziewczyn widzi sto razy lepszy efekt właśnie tą metodą i najnormalniej we świecie są efekty wizualnie potwierdzone zdjęciami i zdaniem dziewczyn które naprawdę dużo z włosami robią , no to coś jest na rzeczy!
    A co do szybszego rośnięcia włosków po częstszym goleniu - naprawdę nie chce w to wierzyć i twardo sądzę (sądziłam) że tak nie jest. Jednak w tę zimę przeprowadziłam eksperyment. Że nie pokazuje się nóg, mogłam sobie pozwolić na rzadsze golenie. W pewnym momencie włosków miałam na nogach tak mało (tak, sama nie mogłam wyjść z podziwu!!!) że stwierdziłam że gdyby zima trwała dwa miesiące dłużej, to nie musiałabym w końcu się golić wcale. A latem, nie do pomyślenia jest aby co dwa dni nie ścinać szczeciny :)
    Konkludując - w wielu punktach się zgodzę, ale nie we wszystkich. Wydaje mi się że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie koniecznie. Czasem ludzie wierzą w coś, bo chcą to widzieć, chociaż fachowcy się z tym nie zgadzają i prawdopodobnie gdyby taka metoda była aż tak odkrywcza, to już dawno byłaby powszechna, i to nie dzięki blogerkom.
      Odnośnie włosów - tak jak pisałam, dużo czynników może mieć na nie wpływ, więc póki nie zostanie naukowo udowodnione, że niegolone włosy rosną wolniej, to będzie mi w to trudno uwierzyć. Jeśli je kiedyś depilowałaś, a nagle przestałaś, to mogłabym to zrozumieć. Pozostaje więc czekać na naukowców :)

      Usuń
  3. Z filtrem przed czy po kremie (mylisz tu dwa pojecia - krem z filtrem i filtr w kremie czyli powielasz kolejny mit propagowany przez blogerki urodowe) jestes na bardzo grzaskim gruncie.
    Opinia tego pana doctora nie jest podzielana przez fachowcow od raka skory:
    http://www.skincancer.org/prevention/sun-protection/sunscreen/what-goes-on-first

    Artykul tego pans pisany byl 5 lat temu. Nie wiem jak w Europie, ale w Azji od tego czasu formulacje filtrow bardzo sie zmienily. Po to wiekszosc ma dwa lub trzy rodzaje UV filtrow aby dawac i chemiczna blokade i fizyczna.

    W punkcie 14 mylisz dwa rodzaje alkoholi. Ethanol, alcohol denat. jak najbardziej wysusza skore. Inne "alkohole" sa nimi tylko z nazwy, wiec nie wrzucaj ich do jednego worka, bo znowu powielasz kolejny mit blogerek urodowych.

    W punkcie 11 wrzucilas wszystkie cwiczenia twarzy do jednego worka. Ale przeciez jest wiele cwiczen typu "yoga", ktore nie powoduja " zginania", a bazuja na sprezystosci.
    Proponuje poczytac wiecej na temat sposobow cwiczen twarzy zanim zaczniesz wydawac takie ostateczne opinie.

    Odnosnie tego czy drogie specyfiki sa takie same jak tanie. No coz, w niektorych formulacjach masz racje, ale w bardzo wielu przypadkach nie masz. Nie tylko skladniki "robia" dany produkt, ale tez ich stezenia. I tutaj niestety placi sie za ilosc danego skladnika w produkcie.

    Najnowsze badania (z tego roku) donosza, ze usuwanie wlosow (w dosyc specyficzny sposob) naprawde powoduje, ze potem wyrasta ich wiecej. Naukowcy nawet ostroznie mowia, ze to moze zastosowanie przy leczeniu lysienia.

    Milego weekendu!

    PS. Przepraszam za bledy, stukam z telefonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, i tu powstaje kwestia kto przyjmuje czyją opinię. Ja akurat popieram pana doktora, ale jest to też kwestia wyboru.

      Chodziło mi o to, że nie ma aż tak gigantycznej różnicy między filtrami, szczególnie w naszej szerokości geograficznej. Poza tym niestety w Europie z filtrami jesteśmy raczej mocno do tyłu w porównaniu do Azji. Większość polskich firm nie podaje nawet wysokości filtra UVA.

      To chyba się nie zrozumiałyśmy. Chodziło mi dokładnie o to, co piszesz w kwestii alkoholi. Podałam tylko kilka przykładów.

      Pytanie czy "yoga twarzy" faktycznie pomaga w utrzymaniu sprężystości skóry, czy też nie przyczynia się do rozciągania skóry i powstawania zmarszczek. Masaż twarzy robiony odpowiednio, jak najbardziej tak, ale co do jakiegokolwiek wyginania, rozciągania itp. jestem dość sceptyczna. Co oczywiście nie znaczy, że jako jedyna mam rację.

      No tak, tylko czy faktycznie większe stężenie substancji nawilżającej ma takie znaczenie i trzeba od razu wyceniać taki krem strasznie drogo? I tak nie przeniknie przez warstwę rogową więc z założenia kupowanie takich rzeczy jest bez sensu. Chyba, że mają naprawdę jakieś aktywne składniki, mogące chociaż cokolwiek zdziałać. Poza tym z tymi stężeniami substancji w kosmetykach też nie jest tak różowo. Wcale nie bywają w droższych kremach tak wysokie, albo producent w ogóle nie podaje ich wysokości.

      O tym jeszcze nie słyszałam, będę miała w takim razie ten temat na oku.

      Dziękuję Ci bardzo za konstruktywną krytykę. A w kwestii wydawania ostatecznych opinii - przedstawiłam swój punkt widzenia i starałam się znaleźć dla niego jakieś naukowe wyjaśnienie. I tak jak lekarze często się między sobą nie zgadzają, tak ja i moi czytelnicy nie musimy się zgadzać. Na większości blogów jest raczej coś w typie - zauważyłam u siebie to to czy tamto i zaraz pojawia się masa komentarzy, że ktoś to samo sprawdził i były takie same rezultaty. Niestety dużo osób ma tendencję do widzenia rzeczy, których nie ma, tylko dlatego że w nie wierzą. Trochę chciałam sprowokować tego typu dyskusję, bo część osób podchodzi do tematu zupełnie bezmyślnie - coś działa na nie, to pewnie będzie działało na resztę. Coś się sprawdza u nich i u rodziny, znajomych, to z pewnością jest logiczne, tylko nikt inny jeszcze na to nie wpadł. A niestety wiele osób ma tendencję do tego, żeby wierzyć we wszystko, co piszą blogerki, bo one na pewno najlepiej się znają. Blogerka też człowiek, może się mylić :) Różnica polega na tym w jakim tonie się pisze i czy przyjmuje się konstruktywną krytykę. A ja mam wrażenie, że niestety nie każdy ma takie podejście, dopuszczające jakiekolwiek inne zdanie i swoją omylność. Dlatego na końcu posta napisałam, że alfą i omegą w temacie nie jestem. To, co piszę może mieć zwolenników ale nie musi. Mogę też się w jakiejś kwestii mylić, dlatego chciałam tu zrobić miejsce na ciekawą dyskusję i wymianę popartych wiedzą informacji.

      Usuń
    2. To sie zgadzamy :-)
      Pan doktor mowil o filtrach chemicznych (tak przynajmniej wynikalo w tresci) i te faktycznie powinno sie klasc na gola skore. Ale przeciez filtr fizyczny to juz zupelnie cos innego. Polozenie go na gola skore i potem przykrywanie warstwami makijazu zupelnie mija sie z celem.

      Z ciekawosci sprawdzilam co ma na ten temat do powiedzenia japonski odpowiednik narodowego instytutu zdrowia, czy jak to tam przetlumaczyc. Tutejsi doktorzy mowia, ze filtr idzie jako ostatni krok pielegnacji, pod makijaz. Czyli, co kraj to obyczaj.

      Usuń
    3. No i weź i bądź tu mądry...Chociaż tak podsumowując to wszystko, nie jest tak ważne jak Polki będą kładły filtry. Najważniejsze żeby w ogóle wprowadziły je na stałe do swojej pielęgnacji. Tu nadal pokutuje przekonanie, że filtry powinno się nakładać tylko latem i to na ciało, bo przecież podkład zawsze ochroni skórę przed słońcem. Albo że jak się ma ciemniejszą karnację i dobrze się opala, to też filtry nie są takie ważne.
      Kiedyś Sera Phase pisała prowokacyjną notkę o filtrach, z której wynikało, że to wszystko to głownie chwyt marketingowy, żeby jeszcze więcej pieniędzy od ludzi wyciągać. Ona też była entuzjastką azjatyckich kosmetyków. Szkoda, że blog jest zablokowany, bo ciekawa jestem co byś na ten temat napisała. A że niestety choć jestem młoda, to pamięć mam kiepską, niewiele jestem w stanie przytoczyć z jej postu. Czytałam go dość dawno temu a nie chcę ściemniać :)

      Usuń
    4. I tu zgadzam sie w 100%!
      Nawet minimalna ochrona jest lepsza niz zero ochrony!
      Nie mam pojecia kto to Sera Phase. Ale to, ze filtry nie sa potrzebne, to niestety czesto widze na blogach urodowych. Bo skoro podklad ma SPF10, to jest git i gra gitara, mnie to wystarcza mowi blogerka jedna i druga.

      Usuń
    5. Dokładnie, szczególnie że czasy się zmieniają, środowisko się zmienia i badania naukowe też.
      Hehe, taka blogerka, która swego czasu pisała bardzo ciekawie i nieco bardziej naukowo na tematy związane z kosmetykami.
      No tak, bo przecież podkład z filtrem nałożony cieniutką warstwą chroni tak samo jak dobry krem z filtrem...eh. Tyle, że niestety część blogerek lub czytelniczek jak widzę źle znosi taką "edukację" i strzelają focha albo zaciekle bronią nielogicznych przyzwyczajeń.

      Usuń
  4. Dowiedziałam się ciekawych rzeczy z posta, część wiedziałam. :)

    No właśnie zawsze mnie zastanawia jak to jest z tym przyzwyczajaniem się skóry do składników i czy mogę w wieku 22 lat, bez skrępowania używać kremu 30+. Ostatnio znajoma przedstawiła mi opinię jakiegoś lekarza, że jak ktoś używa teraz kremów powiedzmy 50+ to później już one nie działają, dlatego powinno się stopniowo, do swojego wieku dobierać kosmetyki. Sama nie wiem w co już wierzyć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :)

      Hmm...możliwe że dotyczyło to kremów z retinolem, bądź innymi substancjami których stężenie trzeba co jakiś czas zwiększać. Jednak wg mnie tak na zdrowy rozum, patrząc na składy kosmetyków drogeryjnych - nawet te droższe i dla starszych kobiet często mają najzwyklejsze substancje nawilżające, które dodaje się też do kremów dla osób 25+. Tu się zgodzę z Madzialeną (komentarz poniżej). Najważniejsze to wiedzieć czego Twoja skóra potrzebuje :)

      Usuń
  5. Jak to mówią - człowiek uczy się całe życie a blogerki są przede wszystkim do testów nowych udziwnień, technologii utrzymania skóry czy włosów w dobrej kondycji czy właśnie obalania mitów. Z roku na rok, ba z m-ca na m-c lekarze, naukowcy badają co i jak działa. Odkąd jestem blogerką zmieniło się tak wiele rzeczy że nawet trudno mi się odnieść do któregokolwiek z punktów. Na ten moment może i są aktualne ale za m-c jakiś Doktor wystawi opinie która całkowicie przeczy któremuś z punktów temu w tym poście.
    Do jednego mogę się zgodzić - nie ma kremów dla konkretnego wieku. Obserwuje się swoją skórę i już wiemy czego potrzebuje ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są od testów ale nawet najgłupszą rzecz można testować z głową i chociaż czasem sobie zadać trud i sprawdzić czy dany efekt to tylko moja obserwacja (ew. placebo), czy już można to uogólniać na innych, nie tylko na siebie.
      Z tym, że wszystko szybko się zmienia akurat się zgodzę. Ale nie uważam, żeby milczenie na temat głupot (nawet jeśli zmieni się to za jakiś czas) miałoby być lepszym rozwiązaniem. Póki co jest to aktualne, data przy poście też jest. Więc jeśli za ileś lat to ktoś znajdzie i dużo się zmieni, to raczej nie będzie miał powodu żeby mieć mi to za złe. Na podobnej zasadzie można by np. w ogóle przestać pisać prace naukowe, bo i tak za ileś lat ktoś może obalić wszystkie wymyślone przez kogoś teorie, na które kiedyś znaleziono dowody. Oczywiście nie twierdzę, że ja tu dokonuję jakichś odkryć. Normalne jest po prostu, że wszystko się rozwija, zmienia, a ta dziedzina akurat wyjątkowo dynamicznie. Jednak nie jest to dla mnie argument, żeby zamknąć buzię na tematy, które nawet często nie wydają się nijak logiczne :)
      Dokładnie - jedna pani 50+ ma taką cerę, druga inną i nie każdej będzie pasował ten sam krem dedykowany dla danego wieku.

      Usuń
  6. Ja się nie zgodzę tylko z obaleniem mitu we wpisie o goleniu. Golenie włosów nie powoduje że włoski odrastają silniejsze- nie dla mnie!
    Jestem żywym przykładem że ta teoria jest prawdziwa. Gdy zaczynałam golić nogi mając ok.13 lat, to po kilku latach włosy stały się grubsze o 80% od stanu wyjściowego. Mam teraz na nogach zarost jak u Hiszpana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się tak wydawało, bo mam podobnie. Jednak wpływ na to mają raczej głównie hormony i genetyka. Inaczej po każdym goleniu miałybyśmy coraz grubsze włosy, a po kilku latach coś co bardziej przypomina sierść ;D

      Usuń

Zachęcam do komentowania :)
Na Wasze komentarze odpowiadam zawsze na swoim blogu.
Anonimowi użytkownicy proszeni są o podpisanie się.

Proszę nie zostawiać wulgarnych komentarzy lub mających na celu autopromocję blogów, stron personalnych oraz informacji o konkursach, ponieważ będą one usuwane.

Podobne wpisy

Podobne posty