03 lipca 2015

15 mitów rozpowszechnianych przez blogerki urodowe


Witajcie,

Wiele z nas, prowadzących blogi, przez lata gromadzi różnego rodzaju informacje i wiedzę, żeby ułatwiać sobie i innym życie w kwestiach pielęgnacji skóry, włosów, makijażu etc. Niestety nie każdy jest na tyle dociekliwy, by sprawdzić jak dana metoda lub sposób myślenia oceniana jest przez specjalistów w konkretnej dziedzinie. Efektem tego jest często tworzenie mitów urodowych, które przekazywane są dalej i powtarzane przez kolejne blogerki, zupełnie bez namysłu. 

W tym poście postaram się obalić część z nich - tych, które wydają mi się najmniej logiczne i najczęściej przeze mnie spotykane. 

1. Nakładanie kremu nawilżającego pod krem z filtrem i kosmetyki kolorowe z filtrami (podkład, krem BB, krem tonujący). 
Żeby krem z filtrem działał, trzeba go nałożyć na czystą skórę. Czystą, czyli bez żadnych specyfików. Możemy nałożyć na twarz najdroższy i najlepszy filtr, ale nie będzie on działał, jeśli wcześniej użyłyśmy kremu nawilżającego bądź innego kosmetyku. Analogicznie sprawa się ma z pozostałymi kosmetykami z filtrami - podkładami, kremami BB i kremami tonującymi.
Dla tych, którzy chcą poczytać więcej na ten temat - KLIK.

2. Pory w skórze zamykają się i otwierają. 
To jedna z największych głupot, którą wielokrotnie znajduję na blogach. Pory nie mają mięśni, więc nie mogą się samoczynnie ruszać. Kiedy nie dbamy o swoją skórę, lub gdy ulega ona łatwo zanieczyszczeniu, brud wchodzi w pory i przez to mogą wydawać się większe. Natomiast ich wielkość jest uwarunkowana genetycznie, a także zależy od rozmiaru mieszków włosowych i gruczołów potowych. Najczęściej pory wypełnione są sebum i martwą skórą, a czarne kropeczki które się pojawiają, to rezultat utleniania, czyli reakcji która zachodzi między tlenem i sebum. Wielkości porów nie można zmienić. Z wiekiem, im bardziej skóra jest wiotka, tym większe wydają się pory. Jedyne co można zrobić, to używać kremów które przez producentów są reklamowane jako zmniejszające pory. W rzeczywistości jednak mają za zadanie napiąć i ujędrnić skórę wokół nich, przez co nie są tak widoczne.


3. Golenie włosów sprawia, że rosną potem grubsze. 
Kolejny mit, w który nadal wierzy wiele osób. Goląc włosy, ścinamy je, przez co ich kształt na końcach ulega zmianie. Wydają się nam bardziej szorstkie i grubsze, ale w rzeczywistości ciągle są takie same. Ten filmik świetnie do obrazuje.


4. "Wprasowywanie" odżywki w mokre włosy. 
Jest to (o zgrozo!) sposób wymyślony przez same "włosomaniaczki". Na obie dłonie nakładamy nieco odżywki, wybieramy pasmo po paśmie i pocieramy włosy między dłońmi ruchami pionowymi w dół. To ma ponoć nieco rozgrzać odżywkę i pomóc jej się lepiej wchłonąć.Większej głupoty dawno nie czytałam! Przecież tyle razy te same osoby wmawiały nam jakie to mokre włosy są wrażliwe, nawet kiedy rozczesuje się je grzebieniem czy wyciera ręcznikiem, a teraz nagle wymyśliły, że można je pocierać kiedy są mokre i najbardziej wrażliwe na uszkodzenia. Każdy fryzjer czy trycholog temu zaprzeczy.

5. Regularnie podcinane włosy szybciej rosną. 
Podobnie jak podczas golenia, podcięte końcówki są jakby bardziej ostre, a dodatkowo w przypadku włosów na głowie wyglądają po prostu zdrowiej. Generalnie włosy są martwe, dlatego obcinanie ich nas nie boli i nie ma na nie żadnego wpływu - jedynie powoduje, że wyglądają estetyczniej.  Włos ludzki rośnie średnio centymetr w ciągu miesiąca (wiosną i latem może trochę więcej) i żaden specyfik tego nie przyspieszy. Za stan naszych włosów odpowiada genetyka, dobra dieta i przede wszystkim odpowiednia pielęgnacja skóry głowy i kropka!

6. Drogie kosmetyki do twarzy lepiej przeciwdziałają starzeniu, bo mają lepszej jakości składniki.
Nie jest to oczywiście prawda. Większość nawet bardzo drogich kremów do pielęgnacji, to po prostu substancje mocno nawilżające w ładnym opakowaniu znanej, ekskluzywnej marki. W praktyce naszej skórze nie robi różnicy, czy nawilżamy ją czymś marki X lub Y, jeśli substancja jest ta sama. Ponadto i tak większość kremów nie jest w stanie przeniknąć przez warstwę rogową do skóry właściwej. Dlatego nie ma sensu płacić majątku za krem, który rzekomo jest przeciwzmarszczkowy, a tak naprawdę jedynie mocno nawilża skórę, nie pomagając przy tym pozbyć się zmarszczek. Lepiej zainwestować w wizytę u kosmetyczki.

7. Osoby poniżej trzydziestego roku życia nie powinny używać kosmetyków przeciwzmarszczkowych.
A dlaczego nie? Jak już wcześniej wspominałam, większość kosmetyków drogeryjnych, które nawet są dedykowane dla pań w podeszłym wieku, to produkty silnie nawilżające. Pojawienie się zmarszczek oczywiście jest nieuchronne, ale jeśli można opóźnić ten proces, to dlaczego by nie spróbować? Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że gdy zauważymy pierwsze zmarszczki, jest za późno żeby poradzić sobie z nimi samymi kremami. Oczywiście jak wszędzie, i w tym powinniśmy zachować umiar. Najważniejsze, to dobrać krem odpowiedni dla swojej cery (obecnie nawet w kremach dla nastolatek, do cery tłustej i trądzikowej znajdują się substancje nawilżające), używać filtrów i żyć zdrowo.

8. Pij dużo wody, jeśli masz suchą skórę.
Problem suchej skóry nie jest zawsze związany z brakiem nawilżenia, to po pierwsze. Po drugie, picie większej ilości wody nie spowoduje, że tego typu skóra będzie wyglądała lepiej. Zawartość wody w skórze suchej, normalnej czy tłustej jest mniej więcej zbliżona. Nie istnieją żadne badania, które potwierdzałyby dobroczynny wpływ picia wody na suchą skórę.

9. Skóra przyzwyczaja się do kosmetyków, dlatego dobrze jest od czasu do czasu je zmieniać. 
Znowu muszę się nie zgodzić (wyjątkiem są tu m.in. pochodne witaminy A używane głównie przez dermatologów i kosmetologów). To tak jak z jedzeniem różnych rzeczy. Jeśli np. brokuły są dla kogoś zdrowe, to zwykle (nie biorę pod uwagę chorób, na które możemy w międzyczasie zapaść) zawsze będą zdrowe. Tak samo jest z kosmetykami. Jeśli nakładamy na skórę coś, co jest dla niej dobre i zdrowe i używamy tych samych substancji cały czas, skóra się do nich nie przyzwyczai. Można zauważyć poprawę lub pogorszenie jej stanu jedynie jeśli pozostałe składniki nowego kosmetyku różnią się od poprzedniego.

10. Naturalne składniki są najlepsze dla skóry. 
Po pierwsze powinno się zdefiniować co to w ogóle znaczy dla firm kosmetycznych słowo "naturalny". Po drugie, nie wszystko co rośnie w ziemi jest dobre dla skóry, tak samo jak nie wszystko, co syntetyczne, produkowane w laboratoriach jest dla niej złe. Tu nie powiem nic odkrywczego - naturalne składniki mogą niektórych bardziej uczulać niż te syntetyczne. Alkohol, który często jest wykorzystywany jako konserwant też nie każdemu służy.

11. Ćwiczenia twarzy powodują, że skóra jest bardziej napięta. 
Skurcze mięśni twarzy, których używamy podczas ćwiczeń mogą przyczynić się głównie do pojawiania się nowych zmarszczek. To tak jak ze zginaniem kartki papieru ileś razy w tym samym miejscu. Powstają tam coraz bardziej widoczne zagniecenia. Gdy się starzejemy, skóra traci coraz więcej kolagenu, elastyny i tkanki tłuszczowej, której ćwiczenia nam nie zastąpią.

12. Im wyższy filtr, tym lepsza ochrona przed słońcem. 
Oznaczenie SPF informuje nas jedynie jak długo możemy bezpiecznie przebywać na słońcu, choć też nie do końca. Teoretycznie filtr o SPF 15 powinien chronić nas przed słońcem 15 razy dłużej niż gdybyśmy go nie używali. Jednak ważna jest jeszcze jakość tego filtra i wysokość filtrów UVA, odpowiedzialnych m. in. za starzenie się skóry. W rzeczywistości wysokość SPF nie jest wcale najważniejsza. Jak widać poniżej, różnice w ochronie przed promieniowaniem w filtrach SPF 15 - 60 są niewielkie, natomiast różnica w ich cenie jest zwykle spora.

SPF 15 - ochrona ok. 93 - 96% promieniowania
SPF 25 - ok. 96% promieniowania
SPF 30-50 - ok. 98% promieniowania
SPF 60 - ok. 98,5 - 99,5% promieniowania

13. Odpowiednie wcierki do włosów powodują ich szybszy wzrost. 
Jak wspominałam w punkcie 5-tym włosy są martwe, a szybkość ich wzrostu jest uwarunkowana genetycznie. Jedyne na co mamy wpływ, to żeby były zdrowsze. Przyspieszenie porostu w jakikolwiek sposób, to bujda.

14. Alkohol w kosmetykach wysusza skórę. 
Niektóre związki, które zawierają alkohol mogą działać jak środki zmiękczające, zmniejszające utratę wody w skórze, np. Cetyl, Oleyl, Benzyl Alcohol. Nie bójmy się więc alkoholu w każdej postaci, bo nie zawsze musi on oznaczać coś złego.

15. Najlepiej spać z upiętymi włosami. 
Nie jest do do końca prawda. Większość kosmetologów i trychologów jest zdania, że spanie z upiętymi włosami (szczególnie gdy są dość ciasno upięte) osłabia ich cebulki. Ponadto w trakcie spania, gdy zmieniamy pozycję może dochodzić do ich szarpania. Jeśli zepniemy włosy zbyt mocno, możemy obudzić się z bólem głowy. Dlatego wydaje mi się, że nie jest to sposób dla wszystkich. Sprawdza się jedynie u osób z naprawdę długimi włosami, szczególnie latem. Wtedy najlepszą opcją jest spięcie ich w bardzo luźny warkocz.

Mam nadzieję, że tym postem udało mi się rozwiać wszelkie wątpliwości. Oczywiście sama alfą i omegą w temacie dbania o urodę nie jestem, więc jeśli ktoś z Was ma jakieś uwagi, to chętnie poczytam.

Pozdrawiam,
Silverose


Źródło zdjęcia: vizag.cityurb.com

Podobne wpisy

Podobne posty

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia