30 czerwca 2015

O tym jak łatwo kupić oryginalne koreańskie kosmetyki i nie bać się zamawiać ich przez internet


Witajcie,

Dziś będzie o wpisie, który miałam okazję przeczytać całkiem niedawno i nie mogę powstrzymać się od komentarza. Chodzi o kupowanie azjatyckich kosmetyków przez internet, które jeśli są tańsze niż u producenta, muszą koniecznie być podróbkami. Generalnie wynika z tego, że wszystko co kupujemy nie bezpośrednio u źródła, tylko na serwisach aukcyjnych jest rzekomo złe. Oczywiście od razu podłapał ten temat jeden z polskich dystrybutorów koreańskiej marki - a jakże. Przecież straszenie ludzi przed konkurencją nabija im sprzedaż. A osób które boją się kupować z zagranicy jest sporo, nie wiedzieć czemu. 

Po pierwsze założenie konta na Ebay-u i powiązanie go ze swoim kontem przez PayPal lub inny sposób płatności jest banalnie proste. Wymaga tylko odrobinę cierpliwości. Obie strony są dostępne obecnie w języku polskim, więc naprawdę nie jest to trudniejsze niż obsługa Allegro.

Po drugie, Ebay daje nam możliwość zgłoszenia sporu. Podobną opcję mamy też w samym PayPalu. Jeśli sprzedawca nie wysłał produktu przez długi czas albo jest podróbką, a my już za niego zapłaciliśmy otwieramy taki spór i zwykle dostajemy pieniądze  z powrotem. Jest to często nawet lepsze zabezpieczenie, niż w przypadku nieuczciwych sklepów internetowych sprzedających w Polsce. No ale jak ktoś o tym nie wie, to bajki pisze.

Po trzecie, zarówno na Ebay-u a już tym bardziej na Gmarkecie znajdziecie oficjalne sklepy firm, nie tylko tych Koreańskich. Szczególnie Gmarket z tego słynie. Sama zamawiałam tam kosmetyki i nawet dostałam kartę partnerską sklepu Tony Moly za swoje zakupy. Niestety nie mogę z niej korzystać, bo ważna jest jedynie w sklepach stacjonarnych a ja w Korei Południowej nie mieszkam. Sklepów oficjalnych na Ebayu jest naprawdę sporo.

Po czwarte, podobnie jak na Allegro, możemy sprawdzić opinie o sprzedawcy na Ebay-u czy G-markecie. Od lat kupuję różne rzeczy dzięki tym trzem portalom aukcyjnym i nigdy się nie nacięłam, bo dokładnie sprawdzałam komentarze kupujących. 

Po piąte, ostatnimi czasy modne jest wśród sprzedawców koreańskich legitymowanie się certyfikatami, które mają udowodnić, że produkty są autentyczne. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że trudno nam będzie je sprawdzić. Ale jeśli komuś się chce, to zawsze może wysłać taki certyfikat do producenta i zapytać, czy jest prawdziwy czy nie.

Po szóste, ceny są często konkurencyjne, bo sprzedawca z portalu aukcyjnego rzadko opłaca cały sztab ludzi zajmujących się przyjmowaniem zamówień i ich wysyłką. Nie wynajmuje też lokalu i pracowników którzy muszą obsłużyć klientów. Nie płaci VAT-u ani cła, podatku za pracowników etc. Nie zawsze też produkty sprzedawane w ten sposób są nowościami, mogą być z poprzedniej edycji, kolekcji, czy czego tam i dlatego są tańsze. 

Po siódme, są też sprzedawcy którzy wysyłają bardzo dużo i udaje im się dzięki temu wynegocjować niższą cenę z producentem. A pamiętajmy, że koreańskie kosmetyki nie interesują jedynie Polek. Cały świat oszalał na ich punkcie, a co za tym idzie, rynek dla takiego sprzedawcy jest większy niż dla pozostałych, co pozwala mu na obniżenie cen i bycie konkurencją dla innych. 

Po ósme, jeśli tylko ktoś umie dobrze szukać, to z pewnością znajdzie sobie przez Google listy sprzedawców sprawdzonych przez blogerki kosmetyczne. Niektóre nawet recenzują zagraniczne sklepy internetowe, w których robią zamówienia. 

Po dziewiąte, u producentów też zdarzają się promocje, bądź czystki produktów które zmienią niedługo opakowanie lub skład, bądź zostaną wycofane. Wtedy dystrybutor kupuje i sprzedaje taniej. 

I w końcu po dziesiąte, są też jednostkowe przypadki, w których ktoś dostał coś czego nie chciał i wystawia to na aukcję. Jest to bardzo rzadkie, ale jednak możliwe. 

Od wielu lat kupuję kosmetyki azjatyckie przez internet i 3/4 z nich kupiłam przez Ebay bądź Gmarket. Mam porównanie, bo te same nieraz zdarzało mi się kupić od polskiego dystrybutora -(zwykle gdy były przecenione i nie chciało mi się czekać 7-10 dni na wysyłkę z Korei). Zawsze sprawdzałam dokładnie opinię o sprzedawcach na ich stronach, oraz na stronach zagranicznych i polskich blogerek i nigdy nie miałam wątpliwości co do ich oryginalności. 
Nie chcę oczywiście przez to powiedzieć, że na tego typu portalach aukcyjnych nie ma w ogóle podróbek. Oczywiście, że są. Trzeba tylko kupować z głową i nie dać się omamić śmiesznie niskimi cenami. 

Mimo wszystko nadal obstaję przy swoim i uważam, że większość kosmetyków azjatyckich można kupić dużo taniej niż w Polsce- przez Ebay, Gmarket lub zagraniczne, sprawdzone sklepy internetowe. Nie piszę tego, bo jestem czyimś przedstawicielem. Po prostu nie lubię gdy się ludzi straszy głupotami, żeby sobie napędzić biznes. Nie bójcie się, nie taki diabeł straszny jak go malują!

(Tych, którzy znają angielski i chcą zgłębić trochę wiedzę na temat tego, dlaczego na Ebay-u można kupić dużo rzeczy taniej, odsyłam tu - KLIK).

Pozdrawiam, 
Silverose



Źródło zdjęcia: http://www.powerhomebiz.com

Podobne wpisy

Podobne posty

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia