Swego czasu był wielki boom na dezodoranty w krysztale. Jednak jakoś wtedy zupełnie mnie to ominęło. Później nie bardzo wiedziałam który z nich wybrać. W końcu padło na Salt of The Earth.
Na początek kupiłam wersję travel, żeby sobie ją sprawdzić i nie męczyć się zbyt długo jeśli coś nie wypali. Skład i sam produkt wyglądał bardzo zachęcająco. Testowałam go głównie w okresie zimowym. Czy zagości u mnie wiosną i latem? Tego dowiecie się poniżej :)



