08 maja 2012

L'Oréal Paris Rouge Caresse





Atqa mnie wykończy... :) Pomijam już fakt, że na jej licu wszystko prezentuje się idealnie. Ostatnio na blogu tej przeuroczej pani podłapałam kilka fajnych rzeczy. Jedną z nich jest pomadka Rouge Caresse marki L'Oréal Paris. Olśniło mnie, że jeśli mam kombinować z jakimś nowym kolorem, to ta szminka z racji dość delikatnego efektu będzie się do tego idealnie nadawała.

W sklepie totalnie przepadłam...Uwielbiam pomadki firmy L'Oréal i niestety była to tylko kwestia czasu, aż któraś z tych najnowszych wpadnie w moje ręce.




Obietnice producenta:
Formuła błyszczyka i pomadki w jednym daje komfort noszenia, łatwość aplikacji i niezwykły efekt na ustach.
Dzięki olejkowo-kremowej konsystencji, szminkę łatwo jest rozprowadzić na ustach - wystarczy przeciągnąć sztyftem po wargach aby pojawił się kolor pomadki i blask błyszczyka, a usta zachowują swoją naturalną fakturę.
Ekstremalna miękkość i gładkość.
Połączenie polimeru, nadającego aksamitny efekt,z masłem jojoba pozwala uzyskać niezwykle miękką i bardzo zmysłową konsystencję. Wyjątkowa lekkość i delikatność.
Konsystencja delikatnie otula usta, przynosi uczucie komfortu i pozwala na optymalne rozprowadzenie pomadki podczas aplikacji. Usta są miękkie i wyglądają zmysłowo. Ochrona ust.
Utworzona na ustach warstwa stanowi skuteczną barierę przed ich wysuszaniem. Usta są chronione przed wysuszeniem i nawilżone aż do 6 godzin.

Opakowanie:
Jakoś mnie nie zachwyciło. Dużo bardziej podobają mi się opakowania bez plastikowych elementów. Wiem, że to taka bardziej delikatna pomadka, na luzie ale mimo wszystko L'Oréal zawsze mi się kojarzył z czymś bardziej klasycznym i mniej młodzieżowym. Wkurza mnie, że ciężko się otwiera. Poza tym gdy jest jej jeszcze sporo, łatwo zrobić w niej wgłębienie zamknięciem.


Niby nie ma na co wielce narzekać, ale spodziewałam się czegoś bardziej gustownego za tą cenę.

W opakowaniu znajduje się 3,6 g produktu.

Konsystencja:
Przypomina trochę balsamy ochronne do ust - nawet ma podobny kształt. Jest bardzo miękka, kremowa i bezproblemowo się rozprowadza.

Kolor:
Posiadam kolor nr 101 Tempting Lilac.


Kolor nr 101 Tempting Lilac według producenta.
Kolor w rzeczywistości.

Początkowo planowałam coś ciemniejszego (chyba nr 103) ale nie mieli go w Rossmannie. W sumie dobrze się stało, bo tamten kolor wyglądał prawie jak odcień moich ust. Nr 101 natomiast jest nieco jaśniejszy i nieco mniej poważny niż moje dotychczasowe pomadki. Taki młodzieńczy, lekko brudny dość jasny róż :P

Wszystkie kolory z kolekcji Rouge Caresse.
Tu 16 kolorów. Części nigdzie nie widziałam...

Krycie i wykończenie:
Jak już wcześniej wspominałam jest to szminka o konsystencji balsamu, więc nie ma co się spodziewać mocnego krycia. Mi to akurat wcale nie przeszkadza, o to mi właśnie chodziło. Kolor nie jest intensywny, lekko barwi usta dając bardzo naturalny efekt. Wydaje mi się, że jest nieco bardziej nasycony niż w sławnych już Lip Balm'ach z L'Oréal. Ot świetna szminka na co dzień.

Pomadka daje lekki połysk na ustach. Jednak nie jest to aż taka tafla jaką uzyskałybyśmy używając błyszczyka.

Trwałość:
Producent pisze o sześciu godzinach - hehe, śmiech na sali. Nie ma takiej możliwości. Chyba musiałybyście nie jeść i nic nie mówić. Wtedy też prawdopodobnie nie wytrzymałaby sześciu godzin na ustach. Nie ma się co czarować, pomadki o takiej konsystencji nigdy nie są wybitnie trwałe. Tego akurat się spodziewałam. Wkurza mnie tylko, że producent obiecuje coś czego nie jest w stanie nijak spełnić. 

Może dwie godziny wytrzyma, ale po jedzeniu i piciu nie będzie po niej śladu.

Zapach:
Słodki, owocowy. Dość delikatny, więc raczej nikomu nie powinien przeszkadzać :)

Skład:
Octyldodecanol, Diisostearyl, Malate, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2, Polyethylene, Phenyl Trimethicone, Hydrogenated Coco-Glycerides, Microcrystalline Wax, Jojoba Butter, Lauryl Methacrylate/Glycol Dimethacrylate Crosspolymer, C18-36 Acid Triglyceride, Calcium Aluminum Borosilicate, Alumina, Synthetic Fluorphlogophite, Isostearyl Alcohol, BHT, Calcium Sodium Borosilicate, Benzyl Alcohol, Polyethylene Terephthalate, Silica, Tin Oxide, Geraniol, Acrylates Copolymer, Parfum, Various Colours 

Plusy:
  • lekki połysk
  • miękka konsystencja
  • nawilżenie
  • subtelne kolory
  • nie podkreślanie suchych skórek
Minusy:
  • kiepska trwałość
  • cena
  • mały wybór kolorów
  • od czasu do czasu trudność w otwieraniu opakowania

Opakowanie: 4/5
Zapach: 5/5
Wydajność: 3,5/5
Trwałość: 3/5

Ocena końcowa: 4/5
Bardzo mi się podoba kolor jaki sobie wybrałam i konsystencja tej pomadki. Błysk jest dyskretny, nic się nie klei, nie przesusza ust ani nie podkreśla suchych skórek. Powiedziałabym nawet, że całkiem nieźle je nawilża. Gdyby nie to, że jest tak nietrwała, pewnie byłaby jedną z moich ulubionych. W końcu po nią sięgałam najczęściej w ciągu ostatnich dni. Lubię taki delikatny efekt w codziennym makijażu.

Jedyny plus jej kiepskiej trwałości jest taki, że znika dość równomiernie. Największy minus z kolei to cena. Ja upolowałam swoją w Rossmannowskiej promocji za trzydzieści parę złotych. Normalnie kosztuje ponad czterdzieści złotych.

W sumie podobny efekt dają pomadki z serii Very Me Lipmania z Oriflame, ale zdaję sobie sprawę, że nie każda z Was ma dostęp do tej marki.

Wcześniej kusiły mnie inne kolory, ale obecnie już tak nie jest. Pewnie nie kupię ponownie Rouge Caresse. Kolor jest świetny, ale stosunek ceny do jakości niezbyt korzystny. Mimo wszystko głównie oprócz tej wygórowanej ceny nie mam do niej większych zastrzeżeń. Gdyby kosztowała dwadzieścia złotych, to pewnie była by dla mnie prawie idealna :)


Na koniec reklama, żebyście poczuły klimat :P



Macie jakichś ulubieńców z serii Rouge Caresse? Kupiłybyście tego typu pomadkę za ok. czterdzieści złotych?

Pozdrawiam,






Źródło zdjęcia: onlysweetpink.blogspot.com

Podobne wpisy

Podobne posty

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia