02 listopada 2011

Gmarket, czyli jak nie kupować kosmetyków


Jako zagorzała maniaczka azjatyckich kosmetyków stale szukam ich źródła, które będzie najtańsze, najbardziej godne zaufania i zapewni mi szeroką ich gamę do wyboru. Zacierałam ręce na wieść o czymś takim jak Gmarket (link tu). Kiedy tam zajrzałam, wsiąknęłam całkowicie. Jest tam cała masa różnego rodzaju koreańskich produktów. Bardzo ładne ubrania, buty, torebki, ale co najważniejsze - ogrom azjatyckich kosmetyków. Niestety samo korzystanie z serwisu nie jest już takie proste. Żaden jak dotąd nie był dla mnie tak trudny w obsłudze - Ebay czy Allegro to przy tym łatwizna. Zanim cokolwiek zamówiłam przeczytałam kilka poradników, żeby zgłębić swoją wiedzę i nie popełnić żadnej gafy. Moja determinacja się opłaciła i dokonałam swojego pierwszego zakupu w Gmarkecie.



Mimo, że w moim przypadku Gmarket okazał się niewypałem, chciałabym w tym miejscu bardzo podziękować Vedesice za pomoc i cierpliwe odpowiadanie na moje coraz to nowe pytania :)


Teraz przyszedł czas na marudzenie, czyli na to co mi się w Gmarkecie nie podoba i co należy bardzo dokładnie rozważyć, zanim się tam cokolwiek kupi:
  • Gmarket jest rzekomo serwisem przetłumaczonym na angielski ale jak się okazuje - tylko częściowo. Kiedy wejdziecie w konkretną aukcję nie wygląda to już tak różowo. Nazwy produktów podane są po koreańsku, opisy również.

  •  W jednej aukcji może być cała masa różnych produktów do wyboru, przez co strona się bardzo długo ładuje i można się pogubić. Ponadto część sklepów nie mieści się ze swoimi produktami na stronach aukcyjnych i ma jeszcze dodatkowe sklepy, tzw. mini shopy. Żeby wiedzieć który produkt wybrać z listy trzeba nieraz zapisywać tekst w hangulu na kartce, bo nie wszystkim sprzedawcom chce się numerować przedmioty i ich wersje kolorystyczne. 
  • Część sprzedawców w ogóle nie wysyła swoich towarów poza Koreę, lub nie jest w stanie komunikować się po angielsku.
  • Koszty wysyłki zaczynają się od ₩15,200 (czyli prawie $17 USD)  za 0,5 kg paczkę, jako że wg. Gmarketowej tabeli Polska znajduje się w regionie 3. Dlatego też jeśli nie planujecie dużych zakupów, w ogóle nie ma sensu zawracać sobie tym głowy, bo przepłacicie. Przy większej wadze koszty aż tak bardzo nie rosną, więc im więcej zamówicie, tym lepiej.
  • Część sprzedawców podobno zaniża wagę paczki. Mi się akurat zdarzyło odwrotnie - wyszło mniej o ponad 0,3 kg. W związku z tym nadwyżkę przelano mi na moje Gmarketowe konto w wonach. Podobno przelewanie tego na konto bankowe jest totalnie bez sensu.
  • Gmarket działa na następującej zasadzie: zakupione w różnych sklepach towary są wysyłane przez sklepy do siedziby Gmarketu. Na miejscu wszystkie są pakowane i wysyłane w jednej zbiorczej paczce, chyba że życzycie sobie inaczej (wtedy trzeba wysłać prośbę do obsługi serwisu). Jest to fajne rozwiązanie jeśli w ciągu kilku dni kupiło się różne przedmioty i chce się zaoszczędzić na wysyłce, czekając jednocześnie na wysłanie reszty przez sprzedawców. Takie zamówienie jest łączone automatycznie lub możecie sami to zrobić. Kiedy wszystkie przedmioty są na miejscu, są pakowane i wysyłane do Polski. (U mnie niestety to się nie sprawdziło, ale o tym poniżej). Problematyczne jest to jednak wtedy, kiedy czekamy na jeden przedmiot, z którego wysłaniem sprzedawca się ociąga i cała paczka jest prawie skompletowana, ale przez niego stoi w miejscu. Czasem sprzedawcy obok zamówionego przedmiotu podają dokładną datę wysyłki.
  • Wszystkie paczki wysyłane są z trackingiem, czyli opcją śledzenia przesyłki, dzięki czemu na bieżąco wiecie gdzie jest i co się z nią dzieje. Ponadto (przynajmniej w Polsce) istnieje jedynie możliwość wysyłki EMSem. Nie ma innej opcji. To zdecydowanie duży minus.
  • Na koniec gigantyczny minus - ponad 90% paczek wysyłanych EMSem do Polski (a już szczególnie z krajów spoza UE) jest przekazywanych celnikom. Warto więc w zakup rzeczy z Gmarketu na wszelki wypadek wliczyc VAT 23%. Cła nie płacicie, bo w lipcu cło z Korei Południowej zniesiono. Jednak cło przy kosztach VATu to pikuś. Czy trafi na Was i przetrzymają Wam paczkę, to już kwestia losowa, ale na pewno kiedyś trafi i na Was.
  • Gmarket prawidłowo obsługuje jedynie Internet Explorer. Na innych przeglądarkach może się Wam wywalić.
     
    Teraz kilka słów o moim zamówieniu... Gmarket pomylił moje dane adresowe, choć sprawdzałam je i dobrze wszystko wpisałam, ale wg. tego co oni zamieścili wyglądało to jakby była to przesyłka od firmy do firmy, bo wpisano moją ksywę zamiast imienia i nazwiska. Paczka była wysłana jako "Gift" (czyli prezent), z podanymi na pudełku zaniżonymi kosztami produktów i tylko częściowym opisem tego co znajduje się w środku. To była moja pierwsza paczka z tego serwisu, a od razu zatrzymano ją na cle. Najpierw w Warszawie, ale przepuszczono ją dalej, a potem utknęła u celników w Poznaniu. Dzień po jej zatrzymaniu dostałam list polecony z Urzędu Celnego, że nie ma wymaganych dokumentów i oczywiście muszę je dosłać, wypełnić druczek który mi wysłali i z grubsza opisać co się w paczce znajduje. Niestety wymagali ode mnie dokładnej faktury za zakupione przedmioty i dowodu zakupu z Paypala. Ja z kolei nie wiedziałam, czy Gmarket wkłada do paczki fakturę, więc bałam się kombinować. Poza tym Paypal i tak wszystko utrudnia. Pisanie do kilku różnych sprzedawców żeby zaniżyli ceny produktów na fakturze też byłoby zbyt kłopotliwe. Wysłałam wszystko faksem i w sumie stwierdzam, że tylko dzięki mojej nadgorliwości paczka dotarła do mnie tak szybko. Oczywiście zawsze trzeba zapewniać, że to co kupiliśmy nie jest przeznaczone na handel. To już taka żelazna formułka, o której trzeba pamiętać. 
    Jeszcze tego samego dnia zadzwoniłam do celników, żeby się dowiedzieć czy wszystko dotarło, czy wszystko widać na faksie i czy coś muszę dosłać. Czegoś tam jeszcze brakowało i pan celnik miał do mnie kilka dodatkowych pytań. Następnego dnia paczka była już odprawiona, a kolejnego trafiła na pocztę i koniec końców w moje ręce. Niestety doszła opłata 23% VATu, a do tego 3,20 zł za przedstawienie do kontroli celnej i 2,50 zł za zainkasowanie należności celnych.

    Jak zobaczyłam paczkę, to się we mnie zagotowało. Wyglądała jakby słoń na niej usiadł. Ewidentnie była otwierana na cle, nawet jedna paczka która była w środku była chamsko otwarta i nie zaklejona na nowo. No ale ok, to jest ich standardowa procedura i praca. Do celników ani pań z poczty w sumie nic nie mam, bo naprawdę dało się wszędzie bez problemu dodzwonić. Panie na poczcie były przemiłe i nawet same podawały mi numery telefonów czy godziny urzędowania danych placówek. Celnik, który odbierał telefony też był sympatyczny i całkiem dowcipny, niestety ten, który miał do mnie pytania już nie był taki miły. Dobrze, że  nie rozmawiałam z nim na żywo, bo chyba by mi się nogi uginały ze strachu. Tak czy owak placówki te mnie mile rozczarowały. Gmarket za to niemile (pomijając minusy, o których wspominałam wcześniej).


    Moja paczka ważyła jakieś 1,56  kg a była tak duża, że (jak widać na zdjęciu) zajmowała pół stołu. W środku wszystko latało, bo pudło było za duże. Ponadto znajdowały się w nim trzy mniejsze pudełka, w których były produkty z różnych sklepów. Np. w jednym dość małym pudełku był tylko jeden krem marki Holika Holika. To wszystko można było wpakować nawet z tymi dodatkowymi pudełkami w paczkę co najmniej o połowę mniejszą. Wtedy może celnicy by się tak nie przyczepili. Wiem, że wyłapują głównie paczki powyżej 3 kg, ale ta była wielka, więc też nic dziwnego. Dlatego jestem ogólnie wkurzona na ludzi z Gmarketu. Jak na tak dużą i obeznaną w wysyłkach zagranicznych firmę, powinni wiedzieć, że najlepiej wysłać wszystko w jak najmniejszym pudełku. Nie dostałam też tylu gratisów ilu się spodziewałam, ale kiedy przypomniałam sobie dokładnie swoje zamówienie, okazało się że najwięcej dostałam od Etude House. W innych sklepach kupiłam po jednym produkcie, więc dali mi tylko próbki.

    Czy planuję jeszcze kupować w Gmarkecie? W najbliższym czasie nie i nie wiem czy jeszcze w  ogóle. W sumie jak tak wszystko podliczyłam i porównałam co się da z cenami z Ebay'a, to wyszło na to samo. Ryzyko kolejnego wyłapania mojej paczki i nerwów z tym związanych jest zbyt duże. Póki co pozostaje Ebay.

    Na osłodę wypiszę plusy Gmarketu:
    • Są tam o połowę, a może nawet jeszcze niższe ceny, porównując je do Ebay'a.
    • Jest dużo większy wybór niż na Ebay'u.
    • Część sklepów to oficjalne sklepy koreańskich marek zarejestrowane na Gmarkecie. Nie ma więc obaw o podróbki.
    • Można dostać naprawdę fajne gratisy, oczywiście im więcej się kupi. Mogą to być miniaturki, mini zestawy różnych kosmetyków, pełnowymiarowe produkty, firmowe gadżety nie do kupienia (lusterka, notesiki, kosmetyczki, torby, organizery do torebek itd.)
    • Sprzedawcy bardzo szybko wysyłają paczki do siedziby Gmarketu. Jeśli celnicy Wam ich nie zatrzymają, to powinny dotrzeć w jakieś 5 dni.
    • Kupując w Gmarkecie regularnie zyskujecie różne zniżki na wysyłkę lub na wybrane produkty.
    • Sklepy pakują swoje towary bardzo porządnie, więc nawet jeśli paczka wygląda jakby słoń na niej usiadł, to nic nie powinno im się stać :)
    To by chyba było na tyle. Strasznie się rozpisałam, ale może to komuś pomoże. Jeśli ktokolwiek życzy sobie poradnika typu "Jak kupować w Gmarkecie?", to chętnie coś takiego dla Was skonstruuję :)

    Podobne wpisy

    Podobne posty

    Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia