Przez przypadek stałam się posiadaczką aż trzech pomadek z linii Jewel Lipstick. Pierwszą kupiłam kiedy poszukiwałam pasującego do mnie beżowego odcienia. Drugą, z nadzieją, że zastąpi Rouge Caresse w kolorze Tempting Lilac z L'Oréal Paris. Marne szanse. Trzecia to z kolei dzieło przypadku, ponieważ miała być dla mamy w kolorze różowym. Jak widać, przyszła czerwona. Mamie zupełnie nie pasuje, więc wpadła w moje ręce.
Recenzje tej pomadki znajdziecie TU.
Postanowiłam pokazać Wam jak prezentują się owe pomadki. Wszystkie kolory bardzo mi się podobają, ale najbardziej urzekła mnie czerwień. Wreszcie znalazłam idealny dla siebie odcień :)
P.S. Oficjalnie foszę się na Oriflame za pomyłki kolorów i rodzajów pomadek w przesyłkach. Jakoś mam pecha robiąc u nich ostatnio zakupy i już mnie to irytuje strasznie.
P.S2. Uzupełniłam post z kulkami ze Skin79 o skład (link TU) i dodałam kilka informacji o nowościach ze Skin79 (link TU). A wszystko to dzięki przesympatycznej tekashi. Dzięki wielkie raz jeszcze :)
Pozdrawiam,