
Minęły już prawie trzy miesiące odkąd poddałam się keratynowemu prostowaniu włosów. Osoby zainteresowane szczegółami zabiegu i pielęgnacji odsyłam do poprzedniego wpisu -KLIK-. Czy moje pozytywne wrażenia się zmieniły? Trochę tak, trochę nie.
Przede wszystkim świeżo po zabiegu włosy były wyjątkowo miękkie, gładkie i błyszczące, ale przez parę pierwszych tygodni (u mnie około 1,5 - 2 tygodni) również dość mocno oklapnięte. Na szczęście to minęło i odzyskały swój normalny wygląd. Nie puszyły się, nie wykręcały, wydawały się lepiej odżywione i nawilżone. Raz zrobiłam nawet eksperyment i wysuszyłam włosy bez użycia suszarki. Były proste jak druty.
Co się zmieniło po około trzech miesiącach od zabiegu? Włosy powoli zaczynają mi się wywijać. Nie kręcą się ale nie są już idealnie proste na końcach. Podczas ostatnich tego lata upałów (ale takich naprawdę nie byle jakich) włosy, które mam z przodu mocno wycieniowane trochę mi falowały. Dotykały niestety mokrego czoła i dlatego efekt był taki a nie inny.
Poniżej możecie zobaczyć efekt "przed" z maja i "po" z czerwca i września:
Nadal ułożenie włosów zajmuje mi jakieś pięć minut. Robię to podwijając nieco końcówki najzwyklejszą szczotką. Mam dwie lewe ręce do takich rzeczy, więc nie jest to suszenie na okrągłej szczotce jak u fryzjera, a mimo wszystko fryzura nadal wygląda dobrze. Jedyne co mi się średnio podoba, to odstające włoski, których powoli pojawia się coraz więcej. Niestety te które dopiero odrastają nie były poddane prostowaniu i żyją własnym życiem. Niemniej jednak nadal nie puszą się za bardzo pod wpływem wilgoci, co bardzo mnie cieszy.
Zmieniła się też trochę moja pielęgnacja włosów po prostowaniu. Obecnie używam jedynie szamponu i odżywki z keratyną (na zdjęciu poniżej) i od czasu do czasu maski Biovax, żeby trochę odżywić włosy innymi składnikami.
Myję je codziennie, a kosmetyki których używam nie są jakieś wybitnie drogie. Jedynie szampon może być większym wydatkiem (ok. 20 zł), chyba że trafi się na promocję. Dlatego raczej odradzałabym kupowanie ekskluzywnych kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji po keratynowym prostowaniu. Jeśli spojrzycie na ich składy, to często mają SLS i sodium chloride, które wypłukują keratynę z włosów. Wiadomo, że producent chce, żebyśmy przyszły powtórzyć zabieg po około trzech miesiącach, więc nie sprzeda nam czegoś, co utrzyma ten efekt dłużej. Ja na razie nie czuję potrzeby ponownego prostowania. Jeszcze raz za to odeślę Was do postu eWeLi na temat tego jakich kosmetyków można używać i jakich składników unikać po tego typu zabiegu -KLIK-.
Czy polecam zabieg keratynowego prostowania włosów? Zdecydowanie tak. Mi on bardzo ułatwił życie i mam wrażenie, że nieco poprawił kondycję moich włosów. Dodatkowo wymusił na mnie bardziej naturalną pielęgnację (bez SLS i sodium chloride oraz silikonów), a to z pewnością im służy. Tak naprawdę nie podoba mi się tylko cena, dlatego powoli rozważam zakupienie prostownicy i zestawu do samodzielnego keratynowego prostowania w domu. Próbowałyście już czegoś takiego?
Pozdrawiam,
