24 marca 2012

Lioele Sun Elastic Powder Pact


Ten puder był jedną z pierwszych zakupionych przeze mnie rzeczy w Asian Store. Pamiętam jaki miałam dylemat w kwestii wyboru odpowiedniego odcienia i jaki zachwyt wzbudziło we mnie jego opakowanie. Poza tym było to moje pierwsze zetknięcie z pudrem o tak wysokim filtrze. Do dziś mam do niego sentyment :)

Moja cera:
Sucha, naczynkowa, z tendencją do błyszczenia się w strefie T i rzadkiego pojawiania się wyprysków.


Obietnice producenta: 
Miękka elastyczna struktura stworzona na na wzór elastyczności Twojej skóry. Elastyczny puder kontrolujący wydzielanie sebum sprawia, że skóra jest nietłusta i miękka przez cały dzień, a podwójna powłoka z krzemu i aminokwasów otulająca drobniutkie cząsteczki pudru, pozwala na komfortową i łatwą aplikację kosmetyku bez osypywania się. Skóra zyskuje jedwabistą gładkość na długi czas.

Opakowanie: 
Nie jestem fanką różu, ale to opakowanie bardzo mi się podoba. Oscyluje gdzieś na cienkiej granicy kiczu, ale co tam. Od razu rzuca się w oczy pikowanie i symilka, umieszczone pod przezroczystym plastikiem, oraz logo z karocą z dyni. Detale, ale przyciągają oko i prawda jest taka, że jako typowa kobieta, zwracam uwagę na takie rzeczy.



W środku natomiast znajduje się lusterko w całkiem sporym rozmiarze, miękki i dość gruby puszek do pudru oraz plastikowa nakładka oddzielająca puszek od kosmetyku. Mnie zawsze wkurza folia, którą często gdzieś gubię, dlatego to rozwiązanie bardzo mi się podoba.


Pojemność to 12g.

Jedyna wada jaką mogę znaleźć w tym opakowaniu? Hmm...jest nieco grube, ale mogę mu to wybaczyć :)

Konsystencja:
Iście jedwabista. Jeszcze nie miałam tak delikatnego i "elastycznego" pudru. Nawet najbardziej miękki pędzel powoduje, że kosmetyk kruszy się na mikro drobinki. Na szczęście dołączony puszek idealnie sprawdza się do jego aplikacji. Co dziwne, sam puder jest wytrzymały (spadł mi już 2 razy) i gdy przejedzie się po nim palcem lub puszkiem, to nic takiego się nie dzieje. Zachowuje się jak tradycyjny puder w kamieniu. 

Rzekoma elastyczność. Nie sprawdzałam. Szkoda mi było pudru :P

Kolor:
Mój odcień to numer 21 Nude Beige. Niestety oprócz tego jest jeszcze tylko jeden, ciemniejszy odcień - 23 Natural Beige. Zdecydowanie jest to puder dla bladolicych. Odcień 21 pewnie zadowoli większość kobiet, które nie mogą znaleźć odpowiednio jasnego pudru w drogeriach. W obu raczej nie ma różowych tonów.


 

Dla mnie Nude Beige jest taki na granicy. Zdecydowanie Natural Beige bardziej by mi pasował. Niemniej jednak po chwili wtapia się w skórę i jest całkiem ok. Nie wiem tylko czy nada się na lato. Chyba będzie nieco za jasny. 



Krycie i wykończenie:
Satynowo-matowe, bardziej w kierunku matu.  

Krycie określiłabym jako średnie do mocnego.

Trwałość:
Bardzo dobra, chociaż z drugiej strony moja skóra nie jest wielkim wyzwaniem dla pudru matującego, więc trudno mi powiedzieć jak by się sprawdził na cerze tłustej. Nawet jeśli zaczynam się po kilku dobrych godzinach nieco świecić, jest to raczej delikatny błysk, a nie oleista tafla :P

Zapach:
Pudrowo-kremowy. Bardzo delikatny i przyjemny. Nie czuć go na twarzy.

Skład:
Talc, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Cross Polymer, Titanium Dioxide, Silica, Mica, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Zinc Stearate, Iron oxides/Titanium Dioxide, Propylparaben, Perfume, Ceramide, Tocopheryl Acetate, Squalane

Plusy:
  • filtr SPF 26!
  • miękka, elastyczna konsystencja
  • ładne, naturalne wykończenie
  • kilkugodzinne matowienie
  • nie podkreśla zbytnio suchych skórek
  • wydajność
  • dobrej jakości puszek do nakładania pudru
  • piękne i funkcjonalne opakowanie

Minusy:
  • cena
  • bardzo mała gama kolorystyczna (głównie dla bladolicych)

Opakowanie: 5/5
Zapach: 5/5
Wydajność: 5/5
Krycie: 4,5/5
Trwałość: 4,5/5

Ocena końcowa: 4,5/5
Gdyby nie nieco zbyt jasny odcień, to ten puder postawił by innym dość wysoką poprzeczkę. Jest trwały, ma filtr, przyjemnie się go rozprowadza i miło się na niego patrzy :) Za co więc daję minus? Za to, że puszkiem dość łatwo można nim zrobić sobie efekt maski na twarzy. Wynika to pewnie z faktu, że mało który puder przeze mnie używany był tak wydajny i delikatny oraz wymagał takiej delikatności w stosowaniu (jedno lekkie przetarcie po nim wystarcza na większość twarzy). W moim przypadku ten efekt jest jeszcze bardziej widoczny przez wybrany przeze mnie kolor. Jednak można się łatwo nauczyć jego nakładania.

Drugi bardzo poważny minus, to fakt że kosmetyk ten ma tylko dwa odcienie i zdecydowanie nie mogłabym go polecić osobom o ciemniejszej karnacji. Trzeci natomiast to cena.

Jeśli jednak należycie do grona bladolicych, to gorąco polecam. Naprawdę widać w tym pudrze wyższą jakość i warto go spróbować.

AKTUALIZACJA:
Teraz mam okazję używać tego pudru w cieplejsze dni i nie spisuje się najlepiej jeśli chodzi o trzymanie matu. Kiedy używam innych pudrów twarz błyszczy mi się znacznie później. Do tego puder Lioele ma u mnie ostatnio tendencję do zbierania się w niektórych miejscach. Na cieplejsze dni zdecydowanie się nie nadaje (przynajmniej dla mnie).

Pozdrawiam,
Silverose

21 komentarzy:

  1. opakowanie jest bajeczne, juz dla niego samego warto miec ten puder ;-) filtr zaskakujaco wysoki, to na prawde duzy plus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filtr w tym pudrze to rewelacja. Mam tylko nadzieję, że jest stabilny.

      Usuń
  2. Jest prześliczny :) Kolor wygląda naprawdę zachęcająco. Jestem bladziochem, a często nawet pudry niby bez koloru są dla mnie zbyt ciemne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda apetycznie tylko po składzie obawiałabym się zapchania...

    OdpowiedzUsuń
  4. Opakowanie urzeka. Tylko po co ten paraben w składzie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolałabym bez, ale póki co mnie po tym pudrze nie wysypuje, ani nie przesusza mi skóry.

      Usuń
  5. poczułam się baaaardzo zaintrygowana :D
    opakowanie jest przeurocze i do tego ten odcień <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) A odcień to prawdziwa gratka dla bladziochów.

      Usuń
  6. Ślicznie się prezentuje i kolor idealny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem ciekawa tego ciemniejszego też :)

      Usuń
  7. opakowanie rzeczywiście urzeka :) taki wzór eleganckiej starodawnej kanapy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja jakoś się uprzedziłam do produktów do twarzy - czytaj pudry i kremy BB po niefortunnych wypadkach ;-) Owszem uwielbiam pozostałą kolorówkę, ale co do produktów do twarzy, to mają dla mnie za dużo tonów różowych.

    Pozdrawiam

    Black Cat (Kate)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem neutralna raczej, więc mi najczęściej pasują, ale niewątpliwie masz rację. Dużo trudniej znaleźć kremy BB o żółtych tonach.

      Usuń
  9. apteka marzenie, Lika.makeup, zgadzam się w 100%.

    OdpowiedzUsuń
  10. ale piękne opakowanie :D azjatyckie są zawsze zrobione z takimi detalami, które sprawiają, że aż chce się po nie sięgać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, a często nie kosztują tyle co Dior czy Guerlain. Jakość wykonania też jest bardzo wysoka.

      Usuń

Zachęcam do komentowania :)
Na Wasze komentarze odpowiadam zawsze na swoim blogu.
Anonimowi użytkownicy proszeni są o podpisanie się.

Proszę nie zostawiać wulgarnych komentarzy lub mających na celu autopromocję blogów, stron personalnych oraz informacji o konkursach, ponieważ będą one usuwane.

Podobne wpisy

Podobne posty