Ten puder był jedną z pierwszych zakupionych przeze mnie rzeczy w Asian Store. Pamiętam jaki miałam dylemat w kwestii wyboru odpowiedniego odcienia i jaki zachwyt wzbudziło we mnie jego opakowanie. Poza tym było to moje pierwsze zetknięcie z pudrem o tak wysokim filtrze. Do dziś mam do niego sentyment :)
Moja cera:
Sucha, naczynkowa, z tendencją do błyszczenia się w strefie T i rzadkiego pojawiania się wyprysków.
Opakowanie:
Nie jestem fanką różu, ale to opakowanie bardzo mi się podoba. Oscyluje gdzieś na cienkiej granicy kiczu, ale co tam. Od razu rzuca się w oczy pikowanie i symilka, umieszczone pod przezroczystym plastikiem, oraz logo z karocą z dyni. Detale, ale przyciągają oko i prawda jest taka, że jako typowa kobieta, zwracam uwagę na takie rzeczy.
W środku natomiast znajduje się lusterko w całkiem sporym rozmiarze, miękki i dość gruby puszek do pudru oraz plastikowa nakładka oddzielająca puszek od kosmetyku. Mnie zawsze wkurza folia, którą często gdzieś gubię, dlatego to rozwiązanie bardzo mi się podoba.
Jedyna wada jaką mogę znaleźć w tym opakowaniu? Hmm...jest nieco grube, ale mogę mu to wybaczyć :)
Konsystencja:
Iście jedwabista. Jeszcze nie miałam tak delikatnego i "elastycznego" pudru. Nawet najbardziej miękki pędzel powoduje, że kosmetyk kruszy się na mikro drobinki. Na szczęście dołączony puszek idealnie sprawdza się do jego aplikacji. Co dziwne, sam puder jest wytrzymały (spadł mi już 2 razy) i gdy przejedzie się po nim palcem lub puszkiem, to nic takiego się nie dzieje. Zachowuje się jak tradycyjny puder w kamieniu.
![]() |
Rzekoma elastyczność. Nie sprawdzałam. Szkoda mi było pudru :P |
Kolor:
Mój odcień to numer 21 Nude Beige. Niestety oprócz tego jest jeszcze tylko jeden, ciemniejszy odcień - 23 Natural Beige. Zdecydowanie jest to puder dla bladolicych. Odcień 21 pewnie zadowoli większość kobiet, które nie mogą znaleźć odpowiednio jasnego pudru w drogeriach. W obu raczej nie ma różowych tonów.
Dla mnie Nude Beige jest taki na granicy. Zdecydowanie Natural Beige bardziej by mi pasował. Niemniej jednak po chwili wtapia się w skórę i jest całkiem ok. Nie wiem tylko czy nada się na lato. Chyba będzie nieco za jasny.
Krycie i wykończenie:
Satynowo-matowe, bardziej w kierunku matu.
Krycie określiłabym jako średnie do mocnego.
Trwałość:
Bardzo dobra, chociaż z drugiej strony moja skóra nie jest wielkim wyzwaniem dla pudru matującego, więc trudno mi powiedzieć jak by się sprawdził na cerze tłustej. Nawet jeśli zaczynam się po kilku dobrych godzinach nieco świecić, jest to raczej delikatny błysk, a nie oleista tafla :P
Zapach:
Pudrowo-kremowy. Bardzo delikatny i przyjemny. Nie czuć go na twarzy.
Skład:
Talc, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Cross Polymer, Titanium Dioxide, Silica, Mica, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Zinc Stearate, Iron oxides/Titanium Dioxide, Propylparaben, Perfume, Ceramide, Tocopheryl Acetate, Squalane
Plusy:
- filtr SPF 26!
- miękka, elastyczna konsystencja
- ładne, naturalne wykończenie
- kilkugodzinne matowienie
- nie podkreśla zbytnio suchych skórek
- wydajność
- dobrej jakości puszek do nakładania pudru
- piękne i funkcjonalne opakowanie
Minusy:
- cena
- bardzo mała gama kolorystyczna (głównie dla bladolicych)
Opakowanie: 5/5
Zapach: 5/5
Wydajność: 5/5
Krycie: 4,5/5
Trwałość: 4,5/5
Ocena końcowa: 4,5/5
Gdyby nie nieco zbyt jasny odcień, to ten puder postawił by innym dość wysoką poprzeczkę. Jest trwały, ma filtr, przyjemnie się go rozprowadza i miło się na niego patrzy :) Za co więc daję minus? Za to, że puszkiem dość łatwo można nim zrobić sobie efekt maski na twarzy. Wynika to pewnie z faktu, że mało który puder przeze mnie używany był tak wydajny i delikatny oraz wymagał takiej delikatności w stosowaniu (jedno lekkie przetarcie po nim wystarcza na większość twarzy). W moim przypadku ten efekt jest jeszcze bardziej widoczny przez wybrany przeze mnie kolor. Jednak można się łatwo nauczyć jego nakładania.
Drugi bardzo poważny minus, to fakt że kosmetyk ten ma tylko dwa odcienie i zdecydowanie nie mogłabym go polecić osobom o ciemniejszej karnacji. Trzeci natomiast to cena.
Jeśli jednak należycie do grona bladolicych, to gorąco polecam. Naprawdę widać w tym pudrze wyższą jakość i warto go spróbować.
AKTUALIZACJA:
Teraz mam okazję używać tego pudru w cieplejsze dni i nie spisuje się najlepiej jeśli chodzi o trzymanie matu. Kiedy używam innych pudrów twarz błyszczy mi się znacznie później. Do tego puder Lioele ma u mnie ostatnio tendencję do zbierania się w niektórych miejscach. Na cieplejsze dni zdecydowanie się nie nadaje (przynajmniej dla mnie).
Pozdrawiam,
Silverose