18 maja 2012

Fakty i mity na temat kremów BB




Dziś napisałam dla Was kolejny post o kremach BB. Tym razem wzięłam pod lupę fakty i mity dotyczące tych kosmetyków. Oczywiście dzielę się z Wami swoimi przemyśleniami i doświadczeniami na ten temat. Nie planuję mianować się guru w tej kwestii, więc proszę o wyrozumiałość.

Uwielbiam kremy BB, ale też widzę że część z Was wiąże z nimi gigantyczne nadzieje. Przypominam jednak, że to tylko kosmetyk i cudów nie zdziała. Producenci wiele obiecują, w internecie można znaleźć dużo pozytywnych opinii, ale kremy BB mają też swoje wady. Nie są to niestety kosmetyki dla każdego. Dlatego myślę, że warto przeczytać to, co napisałam poniżej. Najlepiej dobrze przemyśleć sprawę i dowiedzieć się o ich wadach i zaletach :)

Część z tych informacji już znajduje się w poście "Czym jest krem BB?", ale tu są one przeze mnie zweryfikowane.


1. Kremy BB leczą wypryski i niedoskonałości.
Krem BB to nie produkt leczniczy. Zresztą nigdy nie służył leczeniu wyprysków, tylko miał pomagać w gojeniu się skóry, np. po zabiegach chirurgii laserowej, oraz przede wszystkim ją kamuflować. Może jakieś składniki pomogą złagodzić niektóre lekkie stany zapalne i nie wpłyną negatywnie na istniejące już wypryski, ale do poprawy stanu skóry trądzikowej służą tradycyjne kremy sklepowe lub apteczne.

2. Kremy BB wybielają cerę.

Z pewnością nie będziemy miały dużo jaśniejszej cery po ich długotrwałym używaniu. One jedynie wyrównują jej koloryt i ewentualnie rozświetlają.
Jedynym powodem, dla którego możemy mieć nieco jaśniejszą cerę niż zwykle może być to, że w kremach BB są filtry przeciwsłoneczne. To one są odpowiedzialne za to, że wolniej lub prawie wcale się nie opalamy. Żadnego wybielenia poza tym nie zaobserwowałam.

3. Kremy BB chronią przed słońcem.
Kremy BB mają filtry i to zwykle dość wysokie. Stanowią niezłą ochronę przed słońcem, jednak zdarzają się też kremy bez filtrów (np. Lioele Beyond The Solution) lub takie, w których filtry może są wysokie, ale nie do końca stabilne (np. Missha M Perfect Cover).
Filtry w kremach BB mogą mieć podobny skład do niektórych filtrów w kremie dostępnych w sklepach lub aptekach. Dlatego też warto spojrzeć na skład, żeby nie używać dwa razy tego samego. Jeśli jednak nie macie zaufania do filtrów w kremie BB, najlepiej zastosować pod niego jakiś sprawdzony, foto stabilny filtr.

4. Kremy BB dopasowują się do koloru cery.
To jeden z największych mitów, skutecznie jeszcze wpajany przez panią z Azjatyckiego Cukru (np. w jej ostatnim filmiku - przepraszam, ale jak słyszę niektóre bzdury, to mi się nóż w kieszeni otwiera). Oczywiście, potrafią się dopasować do koloru skóry, ale nie do każdej. Jeśli mamy cerę o żółtych tonach, a użyjemy kremu BB wpadającego w róż, to z pewnością się do końca nie dopasuje. To nie jest aż tak magiczny specyfik, żeby dopasował się dosłownie do każdej karnacji. Ale o tym dokładniej w punkcie szóstym.

5. Kremy BB to azjatyckie podkłady.
Zdecydowanie nie. Azjaci mają swoje marki, które słyną między innymi z produkcji podkładów i innych kosmetyków kolorowych. Mało tego, firmy produkujące niektóre kremy BB też tworzą swoje podkłady (np. Lioele, Hera).

6. Kremy BB nadają się głównie dla osób o jasnej cerze.

Tu muszę zmartwić większość pań o ciemniejszej karnacji. Z tego co udało mi się zaobserwować, kremy BB głównie są tworzone z myślą o jasnej cerze. Mało tego, kremów o żółtych tonach jest zdecydowanie mniej. Panie o oliwkowej cerze raczej nie mają wielkiego wyboru. Niestety ja nigdy nie widziałam żadnego kremu nadającego się dla takich osób.
Dziwi mnie to trochę, bo przecież Azjaci mają nie tylko jasną karnację...

7. Kremy BB dają lekkie krycie.
Tu bywa różnie. Większość kremów BB daje średnie krycie, ale jest też sporo takich które kryją lekko i mocno. Pełna różnorodność - tak jak na całym świecie ma to miejsce z podkładami.

8. Kremy BB mają kiepskie składy.
W tym temacie odsyłam Was do posta na blogu Seraphase.
Nie wiem skąd wzięło się przekonanie, że kremy BB mają gorsze składy niż tradycyjne podkłady. To bzdura. Istnieją kremy BB bez parabenów, o całkiem naturalnych składach. Mllou zrobiła na ten temat wpis gościnny - do przeczytania tutaj.

9. Kremy BB są przeznaczone głównie dla cery tłustej.

Sama nie mam cery tłustej, ale z recenzji które gdzieniegdzie widziałam czy przeczytałam wynika, że niebywale trudno jest znaleźć krem BB, który długo trzyma mat i sprawdza się na tego typu cerze. Oczywiście jeśli się dobrze szuka, to pewnie w końcu się znajdzie. Jednak jest to kolejna z obietnic stawianych trochę na wyrost przez producentów.

10. Kremy BB mogą pełnić funkcję bazy pod makijaż.
Mogą, jeśli są lekkie i producent coś takiego zaleca, albo po prostu u Was się to sprawdziło.

11. Kremy BB pomagają zadbać o cerę.

Jak już wspominałam po części w punkcie pierwszym, to nie są kremy apteczne, ani leczące cokolwiek. Z pewnością jest w nich nieco więcej dobrych substancji, które dbają o naszą skórę niż w tradycyjnych podkładach. Jednak nie traktowałabym ich w żadnym wypadku jako kremu do pielęgnacji. To kosmetyk kolorowy i koniecznie należy go zmyć z twarzy po całym dniu.

12. Kremy BB działają przeciwzmarszczkowo.
Niby takie są obietnice producentów na większości tego typu kremów. Jednak ja to traktuję trochę z przymrużeniem oka. Na pewno taka ich właściwość mi nie zaszkodzi, chociaż ja niczego takiego nie zauważyłam. Z drugiej strony nie mam jeszcze za bardzo zmarszczek.

13. Kremy BB z Azji różnią się od tych pochodzących z Zachodu.
Różnią się i to bardzo. Często bywa, że zachodnie koncerny wykorzystują boom na nazwę "BB cream" i wypisują ją na zwykłym podkładzie, który ma wyższy niż zwykle filtr. To nie to samo co azjatycki krem BB. Te drugie mają bowiem w swoim składzie całą masę dobroczynnych ekstraktów i wyciągów. Mają też z reguły dużo wyższe filtry.
Nie wiem, jakoś nie umiem przekonać się do kremów BB z Zachodu. Może pierwszy tego typu produkt powstał w Niemczech, ale to Azjaci produkują je od lat.

14. Kremy BB są drogie.
I tak i nie, tak jak w przypadku drogeryjnych czy wysoko półkowych podkładów. Sporo kremów BB ma dużo większą pojemność niż tradycyjne podkłady (50, 60 ml) i bywają też dużo bardziej wydajne. Ceny kremów BB tak naprawdę zaczynają się już od około 15 zł - 30 zł.
Po więcej szczegółów odsyłam do bloga Mllou.

15. Kremy BB mają połyskujące wykończenie.

I tak i nie. Sporo ma połyskujące i satynowe wykończenie, ale istnieje też wiele kremów dających zdecydowany mat. Wiem, że panuje przekonanie, że Azjaci uwielbiają rozświetloną i połyskliwą cerę, ale jak widać nie przeszkadza im to w produkowaniu kosmetyków o innym wykończeniu - na nasze szczęście :P




Ok, to tyle na ten temat. Jeśli macie jeszcze jakieś własne ciekawe spostrzeżenia, których tu nie ujęłam albo pytania, to gorąco zachęcam do pisania. Chętnie się od Was czegoś dowiem i podebatuję :)

Pozdrawiam,






Źródło zdjęcia: missha.co.nz

65 komentarzy:

  1. Miałam kupować BB krem ale po tych mitach i faktach się boję bo nawet niektóre mogą źle kryć :(

    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak z podkładami. Są bardzo kryjące kremy BB, więc bez obaw :)

      Usuń
  2. I znów bardzo dobry post :-)
    Przy mojej mieszanej większość się sprawdza, ale mam swoich negatywnych ulubieńców ;-)
    Myślałam o tym opalonym kremie BB i w sumie w Skin Foodach są odcienie ciemniejsze.
    Najciemniejszy jaki mam w próbkach do testu to Misha Moisture i na mnie wygląda dramatycznie ciemno.

    Black Cat (Kate)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, niebywale mnie to cieszy :)
      Ja mam suchą cerę z tendencją do świecenia się w strefie T, ale jest to u mnie w miarę znośne. Oooo...to może czas na posta o bublach wśród kremów BB? :) Bardzo chętnie poczytam.
      Z moich najciemniejszym jest Lioele Water Drop :P Ale jak już pisałam, jestem bladziochem i trudno mi doradzić coś komuś, kto ma dużo ciemniejszą karnację niż ja. Moja mama ma cerę ciemniejszą o ton lub dwa od mojej i szukanie kremu BB dla niej to droga przez mękę.

      Usuń
    2. Problem polega na tym, że te które większość lubi dla mnie są kiepskie ;-) Ale może napiszę, jak skończę testy :-)
      Lioele Water Drop też był dla mnie ciut za ciemny, choć moja karnacja nie jest bardzo jasna :-)
      Spróbuj próbkę Missha Moisture dla mamy, powinna pomóc :-)

      Black Cat (Kate)

      Usuń
    3. Ja mam dokładnie to samo. Zwykle lubię kremy znanych koreańskich marek, które są gdzieś w cieniu tych najbardziej popularnych. W sumie to też nie jest do końca tak, że te kremy o których się pisze że są takie lubiane, nie mają swoich przeciwniczek w Korei. Dowiedziałam się kiedyś od znajomej stamtąd, że Misshę M Perfect Cover kocha w Korei tyle samo osób, co jej nienawidzi. Podobnie pewnie jest z Hot Pink ze Skin79 itd. Raz, że ludzie tam mają trochę inne preferencje i zupełnie inny klimat, a dwa że też nie ma się co ślepo zdawać na innych :)
      Dla mamy mam Hanskina i używa go od roku chyba (niedługo zacznie 3 opakowanie). Jednak ostatnio ceny tego kremu znacznie się obniżyły, albo po prostu go nigdzie nie ma, więc pewnie trzeba będzie poszukać godnego następcy...
      A ta Missha Moisture to kryje cokolwiek? Bo jak nie to odpada. Może mam nawet gdzieś próbkę, a nie wiem :P

      Usuń
    4. Najsłynniejsze z kremów BB (w większości) zupełnie mi nie służą. Do tego są w przewadze tak różowe dla mnie...
      Masz 100% racji, że najlepiej samemu szukać, bo tylko wtedy ma to sens :-)
      Wg mnie kryje, ale nie wiem jak się u innych sprawdza. Najlepiej daj mamie próbkę :-P

      Black Cat (Kate)

      Usuń
    5. Dlatego właśnie uważam, że wychwalanie pod niebiosa na blogu czy Youtubie czegoś co głównie nam idealnie pasuje jest trochę bez sensu. Pisząc recenzje zawsze staram się myśleć też o innych typach cer i ich odcieniach. Wystarczy, że producenci obiecują nam coś czego nie mogą spełnić, a my jako blogerki powinnyśmy umieć zauważać nie tylko zalety produktów. No i obalać pewne mity również :)

      Usuń
  3. Im więcej o nich czytam tym mi się wydaje, że mniej wiem. Od kilku miesięcy planuję zakup i nadal nie wiem na co się zdecydować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy jaki masz typ cery i przede wszystkim jej odcień, ile możesz wydać, gdzie jesteś skłonna go zamówić i jakiego efektu oczekujesz. Nie zawsze warto się rzucać na to, co jest najbardziej popularne :)

      Usuń
  4. możesz podać kilka propozycji kremów które kryją mocno? bo właśnie szukam takiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok. Na tą chwilę przychodzi mi na myśl Lioele Triple The Solution, Dr. Jart+ Rejuvenating Blemish Base Silver Label, Skin79 pomarańczowy, Skin79 ślimaczkowy, Skin79 Scandal Rose & Vanilla, Skin79 The Premier Gold, Etude House Precious Mineral All Day Strong (choć tu bardzo łatwo o efekt maski i mało kto się z nim lubi, przynajmniej w Polsce), Jang's Cosmetics Elemong Premium Intensive, Hanskin Super+ Perfect, Missha M Perfect Cover (choć to kwestia sporna jeśli chodzi o poziom krycia). Z pewnością jest ich jeszcze więcej, ale z tego co mam i testowałam głównie to przychodzi mi do głowy.

      Usuń
    2. :O jak ich dużo! nie miałam pojęcia że aż tyle się znajdzie! obecnie używam missha signature real complete i też całkiem ładnie kryje i co najważniejsze ma szare/różowe tony. jestem kompletnym bladziochem i nie chciałabym wylądować z czymś żółtym czy pomarańczowym na twarzy, a większość podkładów właśnie jest takich, dlatego przeszłam na kremy bb :) w takim razie bardzo dziękuję, sprawdzę recenzje wszystkich kremów które tu wymieniłaś, być może trafię na jakiś zamiennik :D

      a jak już jestem tutaj to zapytam. jak długo ważny jest bb krem? niestety na moim nie znalazłam daty ważności, więc zastanawiam się może jest gdzie ukryta czy coś? :)

      Usuń
    3. właśnie sobie poprzeglądałam wszystkie i bardzo spodobał mi się skin79 the premier gold. tylko strasznie mało recenzji :(

      Usuń
    4. Kremy azjatyckie, czy to BB czy do pielęgnacji zwykle mają podaną gdzieś datę produkcji i w innym miejscu rysunek ze słoiczkiem na którym jest jakaś liczba czy cyfra mówiąca ile miesięcy są ważne od otwarcia. No chyba, że jest napisane na tubce czy słoiczku EX i podana data. Wtedy trzeba go zużyć przed tym terminem. Zwykle kremy BB są ważne 12-18 miesięcy od otwarcia. A bez otwierania czasem nawet 2-3 lata. Niestety nie znam koreańskiego więc pewnie w tej kwestii nie pomogę. A co to za krem?

      Recenzja już się pojawiła :)

      Usuń
  5. ja BB kremy uwielbiam za efekt, jaki dają na mojej twarzy, a także za prostotę apliacji - nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie niemożliwe jest nałożenie BB kremu źle, nawet gdybym robiła to po ciemku :DD przy bardziej treściwych podkładach zdarzało się je źle nałożyć, albo plamy, czy zacieki pojawiały się w ciągu dnia. jednak wszystkie BB, jakie miałam (a trochę ich było) dawały efekt "glow", jakie znasz matujące BB? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matujące to np. Holika Holika Petit w wersji Clearing, Skin79 Scandal Rose & Vanilla, i wg. mnie Skin79 pomarańczowy (choć tu opinie są podzielone). Ponadto matowe są też: Skinfood Good Afternoon Berry Berry Tea, Skinfood Red Orange Jelly, Dr. Jart+ Rejuvenating Blemish Base Silver Label, Etude House Precious Mineral All Day Strong w odcieniu nr 1 Sheer Silky Skin (chociaż obecnie odcienie się chyba pozmieniały i krem przeszedł tuning). Pewnie jest takich więcej, ale te w tej chwili przyszły mi na myśl jako pierwsze.

      Usuń
  6. bardzo fajny post :)
    ja tak jak Ty wszelkie "magiczne" własciwośći bb traktuję zprzymróżeniem oka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie chcę żeby ktoś moje zdanie na temat kremów BB źle odczytał. Uwielbiam je za ich działanie i niektóre właściwości, ale trzeba zachować pewien dystans, zdjąć klapki z oczu i umieć dostrzec ich wady :)

      Usuń
  7. świetny post! w końcu wiem co i jak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że się przydałam :)

      Usuń
  8. przydatny post :) Kremy BB są już tak tanie i łatwo dostępne że każdy powinien spróbować i sam się przekonać. Ja krem BB traktuję jako podkład. Wcześniej nie umiałam dobrać sobie koloru ze standardowym podkładem a z kremem BB praktycznie tego problemu nie ma. Druga kwestia jest też taka że natworzyło się ich tak wiele rodzai że można znaleźć takie do cery suchej jak i do tłustej, te z lepszym składem i te z gorszym, te mocno kryjące i te słabiej. Wybór i testy zależą od Nas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...od nas i od naszej determinacji w szukaniu. W 100% się zgadzam z tym co napisałaś. Ja przynajmniej już do tradycyjnych podkładów nie wrócę. A tak w tajemnicy Ci zdradzę, że krem którego mi wysłałaś próbkę z Tony Moly - Expert Triple jest ostatnio moim największym ulubieńcem. Szykuje się bardzo pochwalna recenzja :P

      Usuń
  9. bardzo dokładnie opracowana notka, cholera, nawet nie wiem, co mogłabym jeszcze dodać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem czy coś Ci wpadnie do głowy. Bardzo chętnie przyjmę jakieś sugestie :)

      Usuń
  10. bardzo fajny post :) Ja jeszcze z bb nie mialam do czynienia ale chyba w czasie letnich miesiecy sobie zamowie na ebayu i wyprobuje. przyznaje ze ciezko bedzie podjac decyzje, ktory z nich bedzie najodpowiedniszy, taki wybor!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Koniecznie spróbuj, bo warto. Na lato to tym bardziej dobry pomysł.

      Usuń
  11. Chyba jestem jedynym przypadkiem, gdzie kremy BB mnie ROZJAŚNIAJĄ T_T
    No dobra, nie wszystkie ;) Ale tak na serio serio BARDZO rozjaśniła mi gębę Missha M PC. Masakra. Mam fiu bździu na punkcie ciemności swojej cery, nie chcę mieć jej kredowej, a tu taki traf. Że zapchała, to jeszcze i rozjaśniła. Pfff.

    Dzięki za podlinkowanie ;)

    A są kremy BB ciemne, są też i żółte ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może u mnie tego nie widać, bo jestem bladziochem, ale w sumie moja mama też nic takiego nie zaobserwowała. Tak czy owak dzięki za tą adnotację. Jak widać człowiek uczy się całe życie :)

      Nie ma za co. Ułatwiłaś mi zadanie :P

      To poproszę o listę dla Aliny z Design Your Life. Ona ma dość opaloną karnację. Może coś by się dla niej znalazło? :)

      Usuń
    2. Tu są ciemne: http://seraphase.blogspot.com/p/bb-creams-for-mac-nc25-30-nw25-30.html
      Tu są żółte: http://seraphase.blogspot.com/2012/01/zote-bb-kremy-which-bb-creams-are.html
      ;)

      Usuń
    3. O kurcze, dzięki wielkie :)

      Usuń
  12. jeżeli chodzi o dopasowanie do koloru skóry - tutaj trzeba logicznie do tego podejść - dopasują się, ale z pani Skwarkowej nie zrobią pani Kredowej... Najlepiej rozsmarować na twarzy i sprawdzić po godzinie, czy dwóch jak BB się wkomponował w skórę. Zresztą BB to temat rzeka :) Większość Polek ma to szczęście, że raczej duża część BBków będzie na nie pasować - kolorystycznie :) Tyle, że efekt który otrzymają - może nie do końca im spasować - błyszczenie, krycie itp itd. Jak z podkładami i innymi takimi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, święte słowa - trzeba do tego podejść LOGICZNIE! :) Padłam przy pani Skwarkowej i Kredowej. Zaraz się podniosę :P

      Ok, już! Godzinę, dwie? Myślę, że to już widać po jakichś 10-15 minutach, no maksymalnie 30. To fakt, kremy BB to istotnie temat rzeka, szczególnie że każda z nas ma z nimi nieco inne doświadczenia albo szuka czegoś innego. Dlatego tak bardzo zależy mi na Waszych komentarzach :) Chętnie przy okazji dowiem się czegoś nowego.

      Tu też się zgodzę. Zresztą to samo właściwie napisałam wyżej - kremów BB jest tyle, ich wykończeń, przeznaczeń, stopni krycia, że albo się ma farta albo trzeba szukać tego najlepszego dla siebie tak jak to się dzieje z podkładami. Ale większości pań się chyba wydaje, że one są takie magiczne, że wezmą pierwszy z brzegu i będzie czytał w ich myślach jak tylko go nałożą na twarz. Swoją drogą ciekawe kiedy coś takiego w Azji wymyślą :P

      Usuń
    2. z ta godziną to może przesadziłam - ale to wersja dla tych najbardziej wybrednych :) w końcu od tego są próbki - do testowania właśnie :)

      nie zdziwię się jeżeli w Azji już pracują nad cudownym BB kameleonem ;)

      poza tym, takie artykuły są bardzo potrzebne - właśnie dla uświadamiania tych 'zielonych' co to przymierzają się do zakupu BB kremu

      No i przede wszystkim - logicznie dziewczyny, logiczne podejście do właściwości kosmetyku a nie oczekiwania :) Nie, Silver ? ;)

      Usuń
    3. Jak dla bardziej wybrednych to ok :) No jeśli jest się osobą o ciemniejszej karnacji i do tego żółtawej, to już w ogóle się pewnie trzeba naszukać.

      Już się boję ceny :P

      Dlatego mnie właśnie rozwala, jak czytam albo widzę panie piejące nad czymś z zachwytu. Potem inni sobie robią nadzieję, że to produkt-cud, a przecież coś takiego nie istnieje i pewnie istnieć nie będzie.

      Co racja to racja :) No ale myślę, że do tego też trzeba w sobie wypracować taką świadomość i poczytać nieco na temat kosmetyków, żeby wiedzieć dokładnie czego można oczekiwać a co jest bujdą.

      Usuń
  13. No Kochana, nie bez przyjemności przeczytałam ten post. Prosto i na temat i cieszę się, że ktoś nie boi napisać prawdy. Tego właśnie szukam na blogach i tutaj to znalazłam. Dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, niezmiernie mi miło :) O to mi właśnie chodziło.

      Usuń
  14. ja na szczęście tego typu produkty traktuję tylkojako wygodne połączenie dobrego kremu na dzień z lekkim podkładem, dlatego lubię, zwłaszcza w porze wiosenno - letniej :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś tak nie umiem...i z tego co widzę, to nawet Koreanki używają pod krem BB kremu nawilżającego i kremu z filtrem. Krem BB to raczej nie krem na dzień plus podkład. Ale jeśli Ci to służy to ok :)

      Usuń
  15. Kolejny fantastyczny post o kremach BB :)
    Ja póki co chyba odpuszczę sobie BB, z wielkim żalem - i poszukam kremu tonującego na lato w ciemniejszym odcieniu (chlip, chlip). Z żalem tym większym, że wszystkie przeze mnie przetestowane jak dotąd kremy dawały mi dokładnie takie krycie, jakiego oczekuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      http://seraphase.blogspot.com/p/bb-creams-for-mac-nc25-30-nw25-30.html <-- tutaj masz linka od Seraphase z ciemniejszymi kremami BB. Póki co ze swojej strony więcej nie mogę pomóc ale obiecuję, że jeśli coś znajdę, to specjalnie dla Ciebie i innych osób o ciemniejszej karnacji zamieszczę jakieś info na blogu :)

      Usuń
  16. wow, świetny post, komentarze jeszcze go uzupełniają. Wydrukować go sobie, czy jak? ;)
    Zamówiłam dziś Dr.Jart Silver, na razie w wersji 7ml bo w ciemno 25$ się bałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, wielkie dzięki!
      Jeśli oczekujesz mocnego krycia i przy tym dość lekkiej konsystencji to Dr. Jart+ powinien się sprawdzić :)

      Usuń
  17. Baaardzo przydatny post :)
    Ja używam Skin79 Hot Pink i póki co spisuje sie świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Ja akurat preferuję wersję VIP Gold. Moim zdaniem jest jeszcze lepsza niż Hot Pink. Spróbuj kiedyś przy okazji :)

      Usuń
    2. Zgadzam się. Miałam próbki obu, zamówiłam pełnowymiarowy Hot Pink i teraz żałuję, że nie wzięłam VIP Gold. Zresztą mam wrażenie, że próbki i pełnowymiarowe opakowania to czasem dwie różne bajki...Ale może to doszukiwanie się spiskowych teorii, nie wiem ;)

      Usuń
    3. Tak to niestety bywa z tym co jest popularne. Czasem mniej popularny kosmetyk jest dla danej osoby po prostu lepszym ale przekonać się o tym można dopiero na własnej skórze.

      Usuń
  18. tradycyjnych podkładów już 1,5 roku nie używam
    odkąd odkryłam bb creamy i swój ideał (wówczas) - Mishhę Perfect Cover
    ale moja miłość do bb 'zgasła' pół roku temu na rzecz podkładów mineralnych i już ta miłość raczej nie ustanie, zdecydowanie najlepsze pod względem składu, krycia itd. :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też po kremach BB przerzuciłam się na minerały, jednak moja sucha skóra miewa takie dni, że po prostu nie mogę ich używać. Podkreślają wszystkie skórki. Do tego minerały kiepsko trzymają mi się na filtrach. Czasem po nie sięgam ale w moim przypadku jednak kremy BB wygrywają :)

      Usuń
  19. odnosnie punktu 2:
    wiele kremow BB z Japonii ma ponoc wlasciwosci wybielajace, ale tu chodzi glownie o piegi czy przebarwienia posloneczne.

    odnosnie punktu 5:
    W Japonii krem BB jest uznawany jako "podklad" i tak wlasnie sa one oznaczane przez producentow na opakowaniu, jako "foundation". Zazwyczaj jako wszystko w jednym - krem nawilzajacy, baza i podklad. Co ciekawe, te bardzo nieliczne kremy japonskie, ktore mialy informacje na opakowaniu po angielsku, tego faktu nie tlumaczyly, bo producenci nie sa glupi i wiedza, ze poza Japonia kremy BB sa inaczej postrzegane. Kto ma racje? Wlasnie skonczylam wywiady z ludzmi pracujacymi w firmach kosmetycznych i w Japonii i w Korei, i jak sie zbiore do kupy, to opisze na wlasnym blogu. Niezle to rozezli polska blogosfere kremowo-bebikowa.

    odnosnie punktu 6:
    Zolte tony kroluja w Japonii. Tanie kremy maja zazwyczaj dwa warianty: zolty (ochra) i rozowy. Sredniopolkowe maja trzy: ochra, rozowy i bezowy. Sama uzywam zoltych odcieni.

    odnosnie punktu 15:
    jesli chodzi o matowe wykonczenie, to w Japonii jest to pol na pol. Ostatnio czesciej trafiam na maty.

    odnosnie punktu 4:
    Amen, siostro. Amen. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Ci za ciekawe uwagi. Jestem niezmiernie ciekawa Twojego postu na ten temat :)

      Usuń
  20. Apropo rozjaśniania cery, gdzieś czytałam (ale nie wiem ile w tym prawdy), że kremy BB zawierają często arbutynę, która ma właściwości wybielające :) Chciałabym kiedyś spróbować jakiegoś prawdziwego kremu BB, ale wszystkie mi znane wydają się strasznie szare, ziemiste bądź różowe... A ja jestem bardzo jasna i bardzo żółta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie wybielające ale np. rozjaśniające przebarwienia (zdrowej skóry nie odbarwia) ^^. Istnieją kremy BB o żółtych tonach, spokojnie coś znajdziesz.

      Usuń
    2. Masz rację :)

      Tu już nie chodzi tylko o żółte tony, ale też poziom jasności :) Jestem też bardzo blada (tzn. nie znajdę dla siebie w drogerii ani jednego podkładu).

      Usuń
    3. Kurcze, nie bardzo się orientuję w odcieniach jeszcze jaśniejszych niż własne. Wiem, że np. Skin79 Orange jest żółty i bardzo jasny. Niektóre kremy BB Etude House też są raczej beżowe i bywają bardzo jasne. Trzeba próbować, bo na pewno coś się znajdzie ;)

      Usuń
    4. Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź :)

      Po poście u Angel (stamtąd do Ciebie trafiłam ;))) ) zamówiłam sobie próbki właśnie Skin79 orange i green, wczoraj przyszła paczka :) Orange wydaje mi się bardzo ciemny ( :D ), ale mam wrażenie, że podczas rozcierania jaśnieje (a wszystkie klasyczne podkłady u mnie ciemnieją) i ładnie się dopasowuje - nie mam efektu pomarańczowej twarzy :))) Green jest przyjemnie jaśniutki, ale wydobywa strasznie różowe tony i wyglądam w nim na chorą - mimo, że na dłoni wydaje się być beżem. Tym Orange jestem wstępnie zachwycona, jakkolwiek powinnam to mówić po dwóch użyciach :)

      BB Etude House nie znałam, poszperam :)

      W minerałkach jest duży wybór jasnych odcieni, no ale nie zawsze mam ochotę na proszki, czasem mam chęć na coś mokrego bo to jednak zupełnie inne wykończenie :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    5. Nie ma sprawy :)

      Dla mnie Orange był właśnie dużo za jasny i oddałam go siostrze, która niestety zupełnie się z nim nie polubiła, ale chyba od razu więc mam nadzieję, że u Ciebie będzie tylko pozytywnie.
      Może też Missha Perfect Cover nr 13, albo Signature Complete nr 13 będą dobre. Są bardzo jasne, tylko nie wiem czy odpowiednio beżowe. Jeszcze jasny jest krem BB z Holika Holika - Aqua Petit Jelly BB nr 01 Light Beige lub Dr. Jart Renewalist.

      Właśnie miałam Cię pytać o minerały ale sama też jakoś nie koniecznie często lubię po nie sięgać.

      Usuń
    6. Heh no niestety mam świadomość, że jestem obecnie bardzo blada, a przy konieczności stosowania wysokich filtrów wiem, że to nie ulegnie zmianie :) Niestety producenci klasycznych podkładów drogeryjnych nie dbają o osoby o takim kolorycie skóry a co ciekawe, widzę na ulicy całe mnóstwo bladzioszków... ;)

      Orange dał u mnie świetny efekt - dobre krycie, ładne rozświetlenie i ożywienie buźki, generalnie wyglądał bardzo świeżo i promiennie, ładnie zakrył moje przebarwienia :) Dopiero podczas demakijażu widziałam, że przy nosie był widocznie zwarzony, ale zobaczę jak to dalej będzie :) Mam nadzieję, że będzie równie przyjemnie, jeśli tak to kupię pełny wymiar :)

      Misshę 13 mam w głowie już od dawna, ale on podobno lubi robić świnkę z takich żółtków jak ja, więc jakoś mnie to powstrzymywało do tej pory. Signature, Holika i Jr. Jart zapisuję na listę :)) Dziękuję :)

      No w minerałkach jest dużo jasnych (a nawet za jasnych, więc naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie), ale nie zawsze mam ochotę na proszki bo to inny efekt jednak :) Ale lubię, najbardziej Annabellki, w nowej gamie kolorystycznej wreszcie mam coś dla siebie :)

      Usuń
    7. Próbowałaś może Golden Rose Liquid Powder Mineral Foundation? Pisałam o nim tu: http://bit.ly/1E6qrG6. Mnie co prawda nie rzucił na kolana, ale był niezły i pierwszy raz miałam odcień nr 04 (nie jakiś najjaśniejszy), a wszystkie jaśniejsze odcienie były białe prawie jak mąka. Niestety wiele konsumentek robi wszystko, żeby mieć ciemniejszą skórę, szczególnie latem. W Polsce raczej jasna cera nie jest zbyt pożądana przez kobiety, dlatego producenci też niewiele robią, żeby ułatwić życie bladolicym.

      U mojej siostry też się warzył i mówiła, że czuje się jakby miała maskę na twarzy. Sama parę razy używałam Orange i nie czułam się z nim komfortowo, już pomijając niedopasowany kolor. Ale faktycznie to jeden z najjaśniejszych żółtych kremów BB. Oby się sprawdził.

      Missha M Perfect Cover w odcieniu nr 13 może prędzej być szarawa (tak mi się przynajmniej wydaje ale pewności nie mam).

      Usuń
    8. Hej :) Na wstępie przepraszam, że odpisuję po tak długim czasie, ale cały sierpień byłam za granicą i dopiero teraz "wracam do żywych", próbuję odgrzebać skrzynkę, komentarze i wszystko inne :)

      Nie miałam pojęcia, że Golden Rose posiada w swojej ofercie podkład o tak bogatej gamie kolorystycznej :) Mam do nich dostęp, więc przy najbliższej okazji pomacam :)

      Mam nadzieję, że ta moda na ciemną skórę jak najszybciej przeminie :P Podobno na zachodzie zaczyna się robić moda na naturalną, zdrową bladość zamiast prażenia się na słońcu. Oby to była prawda i dotarła do nas jak najszybciej ;)

      Z tym BB Orange jeszcze jest o tyle ciekawa sprawa, że teoretycznie powinien być dla mnie za ciemny. Kiedy robię sobie kilka "kropek" na twarzy do roztarcia, wygląda jakby zupełnie do mnie nie pasował. Ale po roztarciu bardzo ładnie się dopasowuje! :) Wystarczy mi mega cieniutka warstwa, bo kryje bardzo dobrze. Stempluję gąbeczką, a pod BB jeszcze mam filtr.

      Rzeczywiście na swatchach Missha jest szarawa, o tej śwince wspominam, bo już kilka osób użyło tego określenia w stosunku do PC :)

      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
    9. Nie ma sprawy. Ja nigdzie nie uciekam, możesz pisać kiedy chcesz :)

      Koniecznie. W sumie szkoda, że oni nie dają próbek do przetestowania, bo tamten podkład niestety może Cię nie zadowolić. Trudno mi to stwierdzić, bo na mojej skórze sprawdził się średnio. U Ciebie może się okazać strzałem w dziesiątkę, albo kompletnym niewypałem. Jeśli masz tłustą cerę, to może zawieść.

      Niestety nadal porcelanowo jasne odcienie podkładów są dostępne głownie dla makijażystów i zwykle kosztują krocie. Z kolei Azjaci mają tendencję do tworzenia kremów BB dla bladziochów w odcieniach różu. Missha wyprodukowała niedawno podkład Signature Super Light. Mają odcienie C21,C23 (dla osób o chłodnych, różowych tonach skóry) i W21, W23 (z żółtymi pigmentami). Mi pasuje W23, a W21 jest dość jasny. Niby nie jest to krem BB, ale w sumie w teorii ma jego wszystkie zalety. Tyle tylko, że jest lżejszy. Tak przy okazji Misshy, właśnie mi się przypomniało że mają biały krem BB Signature Complexion Coordinating. On się dopasowuje do koloru cery i jak macałam go w sklepie, to wydawał mi się idealny dla bladziochów. Mam jego wersję beżową i naprawdę to bardzo przyzwoity BeBik.

      Też tak mam czasem z niektórymi kremami BB, czy podkładami. Póki nie zacznę ich rozcierać na twarzy, to wydają się za ciemne. Dlatego niestety nie zawsze swatche są w stanie wiele pomóc.

      Nie każdemu służy taki odcień. Dziwi mnie tylko, że ja jestem raczej neutralna, ale zdecydowanie prędzej w kierunku beżowych tonów, a takie szaraki mi krzywdy nie robią. Chociaż patrząc na Twoim przykładzie, lepiej chyba z nimi uważać.

      Pozdrawiam również! :)

      Usuń
  21. Bardzo mi miło :) A jeszcze bardziej z tego powodu, że odpisujesz tak bardzo konkretnie i obszernie - rzeczywiście poświęcasz swój czas, żeby pomóc! Super :)

    Tłustej cery nie mam, ale obawiam się tego wspomnianego w recenzji warzenia, bo mam ku temu tendencje niestety. Przy nosie i na brodzie często mam takie skupiska zwarzonego podkładu, coś okropnego :)

    A oprócz tego, że jasne podkłady dla wizażystów kosztują krocie, to dostać je stacjonarnie, żeby spróbować, to dopiero wyzwanie. Ja się tak załatwiłam z Kryolanem - kupiłam Ultra Foundation Ivory (ten płynny) - o matko, jaki ma piękny, bardzo jasny i żółciutki kolor (swatche w necie ciut przekłamane). Ale za to formuła - jak dla mnie tego podkładu nie da się używać. Nie wiem, czy ten typ tak ma, czy był źle przechowywany w magazynie, ale nie do nałożenia po prostu. Ani razu nie wyszłam w nim do ludzi, zastyga po kilku sekundach i jakakolwiek próba rozblendowania lub dołożenia podkładu obok kończy się odsunięciem go na bok, pustą szparą i górą zwarzonego podkładu tuż obok, jakiś koszmar. Ani palcami, ani pędzlem, ani gąbeczką, na sucho ani na mokro. Nigdy w życiu nie miałam podkładu tak trudnego w obsłudze, już nawet podkłady za 5-10 zł z kiosku (z czasów nastoletnich) wyglądały lepiej! Kupiłam więc TV Paint Stick też w odcieniu Ivory - ku mojemu zdumieniu Kryolan tutaj już zupełnie inaczej postrzega odcień Ivory, jako pomarańczową marchewkę ;) Także drugi podkład nietrafiony. Kontaktowałam się ze sklepami dlaczego tak jest i czy Ultra Foundation w kremie w odcieniu Ivory mógłby wyglądać tak samo jak Ultra Foundation w płynie - wszyscy mi odpisują, że to jest dokładnie taki sam odcień Ivory w tych trzech podkładach (UF w płynie, UF w kremie, TV Paint Stick) tylko ze względu na większą ilość pigmentu wydaje się w opakowaniu, że jest za ciemny (ale na twarzy będzie ok). No robią ze mnie debilkę, bo w TV Paint Sticku mam pomarańczową twarz po prostu. Ktoś im wcisnął kit i muszą go sprzedawać, a z klientów robią osłów. Niech sobie posmarują rękę jednym i drugim to zobaczą, że to coś zupełnie innego.

    Ciekawe jest to, że Azjaci wypuszczają takie różowe Bebiki, zawsze mi się wydawało, że Azjatki są raczej żółtawe. Sprawdzę sobie w google te, które polecasz, dziękuję :))

    Zgadzam się, w takich sytuacjach swatche nic nie dają, mogą jedynie zniechęcić ("na pewno nie będzie mi pasować"), a tu się może okazać coś zupełnie innego.

    Jeśli jesteś neutralna, to jesteś w dobrej pozycji bo różne tonacje teoretycznie nie będą Ci robić krzywdy :) Ja niestety jestem mocno żółta (na szyi, bo na twarzy zaróżowiona, co się przydaje zneutralizować żółcią) i w związku z tym muszę się trzymać wyłącznie żółtków :)

    Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, bardzo Ci dziękuję za tak miły komentarz. To myślę są zalety mało popularnego bloga - można odpisać na wszystkie komentarze i postarać się jakoś pomóc ;)

      Nie wiem czemu, ale Kryolan jeśli chodzi o podkłady zawsze kojarzy mi się z czymś ciężkim i mało naturalnie wyglądającym. Też zauważyłam, że jest jakaś taka dziwna zależność, że zawsze podkład w sztyfcie (nie koreański) jest dużo ciemniejszy niż ten w płynie. Kompletnie nie wiem z czego to wynika. Współczuję, że tak źle trafiłaś, bo ta marka do najtańszych niestety nie należy.

      No właśnie nie do końca - Koreańczycy mają chyba skórę o bardziej żółtych tonach, a Japończycy o różowych. Poza tym często Koreanki używają dużo za jasnych podkładów lub kremów BB, które widocznie odcinają im się kolorem od szyi, ale najważniejsze dla nich jest to żeby twarz była blada.

      Różowe tony nie są dla mnie zbyt dobre, ale jeśli coś ma ich odrobinkę, to tragedii też nie ma. Ale ostatnio przeglądałam zagraniczne strony w poszukiwaniu nowości i przypomniałaś mi się :) Myślę, że powinnaś koniecznie spróbować czegoś marki Innisfree. Oni mają jaśniejsze odcienie nr 13 niż np. te z innych marek, a do tego większość ma żółte tony. Gdy przeglądałam recenzje zagraniczne ich słynnych poduszek, np. Long Wear Cushion lub Ampoule Intense Cushion, to od razu pomyślałam o Tobie. A to w sumie ich dość kultowe produkty. Jedyna obawa jest taka, że albo się je kocha albo nienawidzi.

      Dziękuję i Tobie również życzę miłego dnia i w razie dalszych pytań pisz śmiało :)

      Usuń
  22. Wszystko przeciwko mnie :D

    Najpierw walczyłam 15 minut by zadziałał mi guzik "Odpowiedz" - klikam i nic się nie dzieje. Wchodzę, wychodzę, odświeżam, nic. Czasm tak mam, nie wiem dlaczego ;) Dlatego muszę dodać to jako nowy komentarz, mam nadzieję że mnie nie udusisz za robienie bałaganu :)

    A po napisaniu praktycznie całego komentarza przez przypadek zamknęłam kartę i wszystko od nowa :D

    Takie blogi tematyczne zawsze mają mniejszą grupę odbiorców z uwagi na dość konkretną poruszaną tematykę. Ale za to są bardzo wartościowe i dostarczają wielu cennych informacji :) Na blogach o wszystkim i niczym nie zawsze wnioski są właściwe bo nie są wyciągane na podstawie odpowiedniej dawki doświadczenia w temacie ;)

    Ten podkład płynny jest leciutki, ale nie do nałożenia, normalnie szok, że podkład profesjonalny za kupę kasy robi takie rzeczy... Kolor ma piękny i nic poza tym, mogę sobie go poswatchować na dłoni i powzdychać do niego bo na twarz go nie nałożę :D

    Nie wiedziałam, że między nimi jest taka różnica. Powszechnie uważa się, że Azjaci mają żółtą tonację :) Nigdy się w to nie zagłębiałam, tak w sumie. A co do tego trendu to u nas na odwrót - biała szyja, twarz pomarańczowa :P

    Pierwszy raz słyszę o podkładach w poduszeczce :D Pooglądałam filmiki na youtube i wyglądają bardzo ciekawie, 13 rzeczywiście jest jasna i w ciepłej tonacji, wygląda przyjemnie :) Jak będę miała wolną gotówkę to się zainteresuję (wkłady widzę że nie są takie drogie) bo chwilowo mój portfel przeżywa kryzys, dopadło mnie ostatnio za dużo niespodziewanych wydatków zdrowotnych, samo życie :)

    Dziękuję :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, spokojnie, nic się nie stało :)

      Znam ten ból, często mi się to zdarza, szczególnie gdy napiszę jakiś bardziej obszerny komentarz.

      Hmm...podobno zawsze lepiej się w czymś specjalizować ;) Ja bym siebie co prawda nie nazwała znawcą koreańskich kosmetyków. Jedynie sporo ich zużyłam, używam i staram się śledzić na bieżąco różne nowości. Mimo wszystko mi jest na pewno łatwiej odpowiadać na komentarze i poświęcić na to więcej czasu niż komuś, kto ma 30 zapytań o różne rzeczy pod jednym postem.

      Próbowałaś może tamten felerny podkład wymieszać z odrobiną kremu nawilżającego? Zwykle to sprawia że formuła podkładu jest lżejsza. Może wtedy łatwiej będzie go ładnie nałożyć na twarz?

      W sumie zaczęłam mocniej zgłębiać temat i chyba się zagalopowałam z tym stwierdzeniem, że u Koreańczyków dominują w skórze żółte tony a u Japończyków różowe. Chyba z tym jest tak jak u nas, Europejczyków - jedni mają bardziej żółtą karnację, inni różową a jeszcze innym najbliżej do neutralnej karnacji. Jednak faktem jest, że nie jest rzadkością u Koreanek blada twarz i szyja w zupełnie innym odcieniu. A biała szyja i pomarańczowa twarz to niestety nie tylko u nas...

      Skoro już mowa o kryzysie portfela, to jedynym minusem podkładów i kremów BB lub CC typu cushion jest mała ilość produktu. Zwykle w opakowaniu jest tylko 15g, w niektórych jeszcze mniej, bo 12g. Przykładowo w kremie BB Skin79 jest 40g produktu. No ale coś za coś.

      Pozdrawiam i życzę zdrowia!

      Usuń

Zachęcam do komentowania :)
Na Wasze komentarze odpowiadam zawsze na swoim blogu.
Anonimowi użytkownicy proszeni są o podpisanie się.

Proszę nie zostawiać wulgarnych komentarzy lub mających na celu autopromocję blogów, stron personalnych oraz informacji o konkursach, ponieważ będą one usuwane.

Podobne wpisy

Podobne posty