20 maja 2012

Skin79 The Premier Gold BB Cream




Jak tylko wypatrzyłam nowy krem BB marki Skin79, od razu zapragnęłam go przetestować. Szczerze przyznam, że ich pierwsze kremy jakoś mnie nie zachwycały, pomimo swojej wielkiej popularności i dobrej opinii. Od jakiegoś czasu jednak zaczęli produkować nieco bardziej kryjące kremy dla cer o różnych tonach. Uznałam, że idą w coraz lepszym kierunku i po przygodzie ze Scandal Rose & Vanilla i Snail Nutrition, postanowiłam zaryzykować. Chyba wpadłam po uszy :)

Recenzja z dedykacją dla emki ;)

Moja cera:
Sucha, naczynkowa, z tendencją do błyszczenia się w strefie T i rzadkiego pojawiania się wyprysków.


Obietnice producenta:
Krem o delikatnej i lekkiej konsystencji, w naturalny sposób kryje zszarzałą cerę i niedoskonałości skóry. Rozjaśnia ją i napina, chroni przed zmarszczkami i szkodliwym wpływem promieniowania ultrafioletowego. Zawiera złotą herbatę, powstałą podczas rozbijania złota do zielonej herbaty, dzięki różnorodnym technologiom. Herbata ta koi i chroni skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Krem zawiera także złoty kompleks, który składa się z propolisu, kwiatów rzepaku, miodu oraz mleczka pszczelego, które mocno odżywiają, dodają witalności oraz nawilżają suchą i szorstką skórę.

Sposób użycia:
Otworzyć pokrywkę i przekręcić pokrętło zgodnie z ruchem wskazówek zegara aż do jednego z zaznaczeń, aby wydobyć pożądaną ilość produktu. Żeby uniknąć powstawania smug na lusterku, nie przekręcać pokrętła przed otworzeniem pokrywki.



Odpowiednią ilość kremu wklepać w twarz po ostatnim etapie pielęgnacji.



Opakowanie:
Eleganckie i kojarzące się nieco z serią Oriental Gold tej samej firmy. Jednak w The Premier Gold zastosowano nieco inne rozwiązanie. Podejrzewam też że od kremów z tamtej serii może być nieco mniejszy i szerszy zarazem. W opakowaniu znajduje się 40g produktu.

Po zdjęciu folijki.


Na bordowym wieczku mamy folię zabezpieczającą przed porysowaniem. Z boku znajduje się naklejka, która gwarantuje nam, że produkt nie był otwierany. Z tyłu z kolei standardowo mamy kolejną naklejkę świadczącą o jego oryginalności.



Wewnątrz słoiczka mamy całkiem sporych rozmiarów lusterko i "platformę", której tym razem się nie wciska, a przekręca się specjalny mechanizm, w celu wydobycia produktu. Na złotej tarczy są cztery pionowe kreski, które pomagają dozować odpowiednią ilość kremu. Fajne jest to, że mamy nad tym pełną kontrolę i jeśli przekręcimy ją np. o pół kreski, to nie wyjdzie więcej niż chcemy. Całkiem sympatyczne i funkcjonalne rozwiązanie, chociaż właśnie przez ten cały mechanizm krem jest bardzo szeroki. Pompki sprawują się równie dobrze, ale jak to w koreańskich kosmetykach - bajer musi być :P




Póki co nie mam żadnych zastrzeżeń do jakości wykonania. Szkoda tylko, że nie ma jakiejś mniejszej wersji, bo do kosmetyczki się nie zmieści, a w torebce też zajmuje niemało miejsca. Jedyny minus poza tym, to fakt że dość ciężko się go otwiera.

Konsystencja:
Dość trudno ją opisać. Z jednej strony podczas aplikacji wydaje się nieco gęsta, ale na twarzy już jest lżejsza.

Kolor:
Ten krem BB ma zdecydowanie różowe tony. Kolorystycznie jest dość podobny do Snail Nutrition (też marki Skin79), ale jakiś taki mniej nachalny, o delikatniejszym odcieniu. Po kilkunastu minutach zaczyna się nieco dopasowywać do koloru skóry. Polecałabym go zdecydowanie osobom bladym i bardzo bladym.




Jeśli macie ochotę go porównać z innymi kremami BB marki Skin79, to zapraszam do posta ze swatchami, którego znajdziecie tu.

Krycie i wykończenie:
Krycie jest zadziwiająco mocne jak na krem firmy Skin79. Podobne do tego, które cechuje wcześniej wspomniany przeze mnie Snail Nutrition. The Premier Gold jednak nie robi takiej tapety. Już cieniutka warstwa pokrywa większość niedoskonałości i przy tym jest prawie niewyczuwalna na skórze. Innymi słowy krem jest dość mocno napigmentowany, ale ma przy tym dosyć lekką konsystencję. Dla mnie bomba :)

Wykończenie jest raczej rozświetlające, ale nie daje efektu błyszczącej cery, tylko takiej promiennej. Niektóre z Was nawet pewnie nie czułyby potrzeby używania pudru.

Trwałość:
Naprawdę dobra. Przynajmniej na mojej raczej suchej skórze prawie się w ciągu dnia nie świeci, ale to też zależy od tego jakiego pudru użyję. Po około czterech, pięciu godzinach pojawia się lekki błysk w strefie T, ale taki którego nawet nieraz nie mam potrzeby poprawiać. Krem się nie warzy, nie ściera, ani nie ciemnieje w ciągu dnia.

Zapach:
Lekko perfumowany, nieco pudrowy. 

Skład:
Na zdjęciu poniżej. Można powiększać.


Plusy:
  • dobre krycie
  • wysoki filtr SPF 40/PA+++
  • potrójne działanie typowe dla kremów BB - ochrona przed słońcem, zmarszczkami, wybielanie
  • działanie nawilżające
  • delikatne rozświetlenie
  • przyzwoita trwałość
  • wydajność
  • ciekawy mechanizm z tarczą, która pozwala dozować dokładnie tyle produktu ile chcemy

Minusy:
  • cena
  • dostępność
  • nieco zbyt duże opakowanie
  • tylko jeden dostępny odcień


Opakowanie: 4,5/5
Zapach: 5/5
Wydajność: 5/5
Krycie: 4,5/5
Trwałość: 5/5


Ocena końcowa: 4,5/5
Ten krem BB to dla mnie kolejne miłe zaskoczenie z firmy Skin79, szczególnie jeśli chodzi o krycie. Być może jego kolor nie będzie tak uniwersalny jak kremów typu Hot Pink czy VIP Gold Collection, ale u mnie całkiem się sprawdza. Nie jest to mój kolorystyczny ideał, ale po chwili dopasowuje się całkiem nieźle do mojej skóry. Osoby o żółtych tonach niestety powinny poszukać czegoś innego.

Kiedy używam kremu The Premier Gold, nie potrzebuję korektora (czasem co najwyżej tego pod oczy), co już jest wielkim plusem. Bardzo mi się też podoba, że ma on tak wysoki filtr, a przy tym w jego konsystencji prawie tego nie czuć. Całkiem nieźle trzyma mat, rozświetla twarz, nie ciemnieje, nie warzy się. Praktycznie przez cały dzień wygląda tak samo. Pomimo naprawdę dobrego krycia, trudno zrobić sobie nim krzywdę. Efekt jest dość naturalny.

Nie spieszy mi się wcale, żeby go zmywać z twarzy po całym dniu (a w moim przypadku to naprawdę niezły wyczyn). Gdy już to zrobię, cera nie jest szara i zmęczona, ale nawilżona i sprawia wrażenie jakbym chwilę wcześniej nałożyła na nią jakiś krem do pielęgnacji.

Naprawdę trudno mi znaleźć jakiekolwiek wady tego kremu poza jego ceną i kiepską dostępnością, nawet na Ebay'u. Jest to jeden z moich ulubionych ostatnio specyfików tego typu. Nie mam jednak zielonego pojęcia jak sprawdzi się na cerze bardzo tłustej, do której podobno też się nadaje.

Na koniec jeszcze prezentacja wideo w wersji hiszpańskiej dla ciekawskich. 




Próbowałyście go już? Co myślicie o takich opakowaniach - zbędny i kosztowny bajer, czy przydatna rzecz?

Pozdrawiam,



Podobne wpisy

Podobne posty

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia