19 kwietnia 2012

Holika Holika Dark Circle Stealer Goggle Eye Mask


Lubicie gadżety kosmetyczne? Ja tak :) Moja walka z cieniami pod oczami nadal trwa. Oczywiście w cuda nie wierzę, ale chętnie przetestuję coś nowego, co daje choć minimalną nadzieję, że się ich pozbędę. Tym razem prezentuję Wam koreański wymysł - goglową maseczkę marki Holika Holika.

Jest to kosmetyk dla mnie dość przełomowy, ponieważ pierwszy raz poczułam, że coś od razu działa na mojej twarzy. Jednak czy w pozytywnym czy w negatywnym sensie, tego dowiecie się poniżej.



Moja skóra pod oczami:
Normalna, obrzęknięta, z dużymi fioletowymi sińcami.  



Obietnice producenta:
Hydrożelowa maska przynosi ulgę zmęczonym oczom i skutecznie likwiduje sińce pod oczami. Rozjaśniający kompleks z roślinnymi składnikami nawilża i rozświetla skórę wokół oczu.

Sposób użycia:
Wyjąć maseczkę z opakowania i po oczyszczeniu twarzy, nałożyć na okolice oczu. Zdjąć po 20-30 minutach i delikatnie wklepać resztę kosmetyku.

Opakowanie:
Prostokątna saszetka, z nacięciami po dwóch stronach, dzięki którym możemy ją otworzyć. Niestety od razu muszę się przyczepić do braku opisu po angielsku. Chociaż z drugiej strony użycie tego typu maski jest naprawdę intuicyjne. Czas trzymania jej na twarzy jest na szczęście podany w minutach przy rysunku pomocniczym :)



Zawartość:
W środku znajduje się przezroczysta plastikowa podkładka, na której leży maseczka. To wszystko z kolei moczy się w saszetce w dość obślizgłym płynie.




Same gogle (bo tak w sumie można je nazwać) pokrywa jeszcze cieniutka, śliska nakładka ochronna.




Gdy pozbędziemy się już wszystkiego co zbędne, zostaje nam żelowa, przezroczysta maska o dziwnej fakturze, jakby w wąziutkie paseczki. Nie wiem czy widać to dokładnie na zdjęciu.




Gogle są bardzo giętkie i elastyczne, więc trochę trzeba nimi pomajstrować, żeby dobrze ułożyć je na oczach, ale da się! I tu kolejne zaskoczenie - zwykle gdy używam azjatyckich masek do twarzy, nie mogę ich idealnie dopasować. Tu nie było takiego problemu.

Żeby pokazać Wam jak gogle wyglądają na twarzy posilę się zdjęciem innej blogerki:



Zapach:
Jakiś przypominający perfumy, czy coś w tym stylu. Trochę mi się już wywietrzył, a nie jestem jakimś specem jeśli chodzi o zapachy, to trudno mi  powiedzieć czym ta maska naprawdę pachnie. Z tego co pamiętam nie był to zapach bardzo intensywny.

Skład:
Niestety nigdzie nie znalazłam składu, a na opakowaniu wszystko napisane jest po koreańsku.

Plusy:
  • zmniejszenie zasinień pod oczami
  • zmniejszenie opuchnięć w okolicach oczu
  • możliwość wielokrotnego użytku
  • uniwersalny rozmiar i kształt

Minusy:
  • nieprzyjemne uczucie mrowienia i kłucia
  • cena
  • dostępność

Opakowanie: 4,5/5
Zapach: 4,5/5
Wydajność: 4/5

Ocena końcowa: 4,5/5
Nie spodziewałam się, że tego typu goglo-maseczka cokolwiek u mnie zdziała. Mam gigantyczne sińce pod oczami i naprawdę praktycznie nic ich nie rusza. Tutaj efekt był natychmiastowy, czyli taki jaki być powinien przy tego typu produkcie. Całkowicie zniknęły opuchnięcia okolic oczu, natomiast sińce zmniejszyły się o połowę, co w moim przypadku należy uznać za gigantyczny sukces.

Niestety są i minusy. Maseczkę powinno się trzymać na oczach 20-30 minut. Ja wytrzymałam jakieś 20-25, tylko dlatego że byłam zdeterminowana. Nigdy nie mam uczuleń na kosmetyki i też zwykle nie czuję mrowienia od kremów ani innych tego typu rzeczy (chyba, że mowa o Carmexie lub o błyszczykach powiększających usta). Natomiast  tu mrowienie było praktycznie natychmiastowe. Towarzyszyło mi uczucie chłodu, ściągnięcia i lekkie kłucie. Najpierw wydawało mi się, że czuję dyskomfort, bo gogle ciągną moje rzęsy, które pod nimi utkwiły. Wyswobodziłam rzęsy i nadal było to samo. Trudno to opisać.

Mimo wszystko efekt  końcowy przewyższył dyskomfort użytkowania. Sama maseczka pewnie wystarczy na mniej więcej 2-3 kolejne użycia. Jednak nastąpi to nieprędko. Myślę, że będę korzystać z niej w sytuacjach awaryjnych, kiedy naprawdę będzie mi potrzebna.

Czy kupię ją ponownie? Jeśli będzie dostępna to tak. Zagryzę zęby i postaram się znów wytrzymać, bo warto. Wrażliwcom chyba bym nie polecała.

Pozdrawiam,
Silverose



Źródło zdjęcia: iwantibuyitalk.blogspot.com

22 komentarze:

  1. ale ciekawy wynalazek!!
    mi nei potrzebny i balabym sie produktu bez podanego skladu ale na prawde ciekawy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fuksiara. Skład pewnie jest podany, ale po koreańsku jedynie.

      Usuń
  2. Fajna rzecz, z chęcią bym sprawdziła na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz problemy z sińcami, to myślę że warto :)

      Usuń
  3. ja też mam cienie, przy mojej bladej twarzy moje cienie wyglądają strasznie. Co ja co ludzie z Azji mają pomysły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem bladolica, więc całkowicie Cię rozumiem. No trochę dziwnie to wygląda, ale przynajmniej nie tak jak z tyłu opakowania. Tam to sprawia wrażenie takich okularków 3D :P

      Usuń
  4. Gratuluję znalezienie wreszcie sposobu na cienie pod oczami :-)

    Black Cat (Kate)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak bym się nie zapędzała :) Gdyby tak działał krem pod oczy, to by było super. No i gdyby niwelował sińce całkowicie.

      Usuń
  5. Wygląda to ciekawie - chętnie bym wypróbowała taką goglową maseczkę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miej tylko na uwadze, że na początku nie będzie przyjemnie :P

      Usuń
  6. wow.. chyba bym jej nie założyła. nie wytrzymałabym tyle czasu ;) chociaż niestety też mam sine pod oczami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy wynalazek :) Oj jak dobrze, że mi niepotrzebny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę. Gdyby nie sińce pewnie odważyłabym się wyjść z domu bez makijażu. A tak, ciągle by mnie pytano czy jestem chora, albo czy się nie wyspałam. Podświadomie Cię za to nienawidzę. Nie no, żartuję :D

      Usuń
  8. Mi tam wystarcza zupełnie inny sposób na opuchnięte oczy. Delikatny masaż i kilkuminutowy okład z czarnej herbaty. Działa wspaniale. Niestety jestem wrażliwcem, a w dodatku moje oczyska nie lubię kosmetyków i innych dziwnych rzeczy więc pewnie nie wytrzymałabym nawet 5 minut.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja często robię okład z chłodnej, lekko podmrożonej chusteczki do demakijażu. Brzmi dziwnie, ale może kiedyś opiszę :) No właśnie jestem ciekawa czy wrażliwiec w ogóle by dał radę wytrzymać 20 minut.

      Usuń
  9. Na prawdę bardzo fajny wynalazek ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam. Trzeba być otwartym na nowe rzeczy :P

      Usuń
  10. ciekawe, że to naprawdę działa :)
    ja z holika mam tylko jeden bb i jest to dla mnie strzał w 10 :) więc chętnie i to bym wypróbowała, chociaż to szczypanie niepokoi, zwłaszcza jeśli chodzi o okolicę oczu (soczewki :x)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś tam działa, ale na dłuższą metę wiadomo że to nie będzie skuteczne. Szczypanie czułam tylko kiedy miałam nałożoną maskę na oczy. Jak tylko ją zdjęłam wszystko minęło. Ja mam nadwrażliwe oczy a dałam radę, więc może Ty też byś dała :)

      Usuń
  11. Chętnie bym spróbowała, zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz nawet dość duże sińce pod oczami, to z pewnością takie gogle dadzą jakąś poprawę :)

      Usuń

Zachęcam do komentowania :)
Na Wasze komentarze odpowiadam zawsze na swoim blogu.
Anonimowi użytkownicy proszeni są o podpisanie się.

Proszę nie zostawiać wulgarnych komentarzy lub mających na celu autopromocję blogów, stron personalnych oraz informacji o konkursach, ponieważ będą one usuwane.

Podobne wpisy

Podobne posty