Azjaci miewają naprawdę dziwne substancje w swoich kremach. Jeszcze jakiś czas temu nie spodziewałam się, że będę nakładać takie rzeczy na swoją twarz. Ba, nawet byłam częścią z nich nieco obrzydzona. Jednak należy pamiętać, że zanim coś trafi do kremu czy innego kosmetyku jako jego składnik, oczyszczany jest z wszelkich bakterii i innych niepożądanych rzeczy. Zostaje tylko sama substancja, która ma w czymś pomóc naszej skórze.
Akurat w kwestii dbania o cerę i makijażu konserwatywna nie jestem, więc postanowiłam przetestować na sobie krem BB ze śluzem ślimaka. Tak, dobrze czytacie. Używam go już od jakiegoś czasu i nadal żyję. Nic mi nie wyskoczyło na twarzy, ani nie wyrosły mi czułki ;)
W Azji tego typu składniki są bardzo cenione, zresztą nie tylko tam. Na rynku europejskim też są dostępne kosmetyki ze śluzem ślimaka. Wystarczy tylko poszperać w internecie :) Te nietypowe substancje zyskują coraz większą popularność, bo zwykle są pochodzenia naturalnego i posiadają w sobie wiele różnych wartościowych składników działających nieraz równie dobrze co te chemiczne. W sumie to mnie ostatecznie przekonało do zakupu tego kremu BB.
Osoby uprzedzone do takich substancji odsyłam do innych postów, a pozostałych zapraszam do lektury.
Źródło zdjęć: Skin79 Korea
Moja cera:
Sucha, naczynkowa, z tendencją do błyszczenia się w strefie T i rzadkiego pojawiania się wyprysków.
![]() |
Pani, która jest twarzą tego kremu - wokalistka koreańskiego zespołu Brown Eyed Girls. |
Obietnice producenta:
Krem BB o działaniu silnie regenerującym, dzięki zawartości wydzieliny ze ślimaka, peptydów oraz ekstraktu z kory brzozy. Śluz ślimaka stanowi 45% zawartości kremu, który działa mocno odżywiająco na komórki skóry. Skóra jest wygładzona i ujędrniona. Wyrównuje koloryt skóry oraz kryje niedoskonałości skórne.
Ponadto krem rozjaśnia i napina zmęczoną skórę, oraz posiada właściwości przeciwzmarszczkowe. Zawarty w kremie śluz ślimaka nadaje skórze gładkość i blask na długi czas. Otula ją nawilżającą warstwą ochronną.
Nie zawiera parabenów, oleju mineralnego ani olejów pochodzenia zwierzęcego.
Średni filtr SPF45 PA+++ doskonale chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieni ultrafioletowych.
Sposób użycia:
Wklepać w skórę po ostatnim etapie pielęgnacji.
Opakowanie:
Na początku wita nas złotawe, lekko połyskliwe chropowate opakowanie ze ślimaczkiem.
W środku znajduje się kosmetyk zapakowany w typowy dla trzech pozostałych kremów tej marki "słoiczek" z pompką. Tym razem jest on biały, z perłowym połyskiem.
![]() | |
Kolejny ślimaczek, żebyśmy nie zapomniały co kładziemy na twarz :P |
![]() | |
Znaczek, który ma gwarantować oryginalność produktu. |
Na górze znajduje się złota pompka. Opakowanie jest dość ciężkie i do kosmetyczki niezbyt poręczne ale ma swój urok. Pompka pozwala dozować dokładnie tyle kosmetyku ile chcemy. Jedyne czego mi w "słoiczkach" Skin79 brakuje, to jakiejś osłonki na dozownik.
Jak zwykle w tego typu kremie dostajemy 40 g kosmetyku. Jest jeszcze dostępna wersja o mniejszej pojemności - 15 g i 40 g również w tubce.
Konsystencja:
Niezbyt gęsta, dość tłustawa i raczej mocno nawilżająca. Stawia lekki opór przy rozsmarowywaniu (przynajmniej na cerze suchej).
Kolor:
Może na zdjęciach wygląda na beżowy, ale jest zdecydowanie różowy. Jest to chyba jeden z najbardziej różowych kremów BB jaki posiadam. Co dziwne, mimo że jest dla mnie raczej za jasny i nieco zbyt różowy, po chwili na twarzy nieco ciemnieje i nie odcina się tak tragicznie.
Krycie i wykończenie:
Jak na markę Skin79, ten krem BB ma zdecydowanie mocne krycie. Praktycznie nie potrzebuję korektora kiedy go używam. Wykończenie jest raczej satynowe, takie półmatowe.
Trwałość:
Tutaj zależy to głównie od pudru, z którym go użyję. Sam krem BB jest dość treściwy, choć zostawia na twarzy cienką warstewkę. Mimo to najlepiej sprawuje się z lekkimi pudrami. Wtedy naprawdę ładnie trzyma się przez cały dzień i przez wiele godzin nie pojawia się ten niechciany przez nas, tłusty połysk na twarzy.
Zapach:
Dość mocno perfumowany, chyba kwiatowy. Przepraszam, ale nie jestem specem od zapachów...Dla mnie jest on całkiem przyjemny i bardzo charakterystyczny.
Skład:
Widoczny na zdjęciu poniżej.
Plusy:
- dobre krycie
- wysoki filtr SPF45 PA+++
- działanie nawilżające
- delikatne rozświetlenie
- wydajność
- nie podkreślanie suchych skórek
- możliwość stopniowania krycia
- odpowiedni na każdą porę roku
- działanie rozjaśniające i przeciwzmarszczkowe
- porządne opakowanie
Minusy:
- zbyt różowy odcień (mało komu pewnie będzie pasował)
- lekki opór przy rozsmarowywaniu
- cena
- dostępność
- tylko jeden odcień
- opakowanie nie nadające się do większości kosmetyczek
Opakowanie: 4,5/5
Zapach: 4/5
Wydajność: 5/5
Krycie: 4,5/5
Trwałość: 4/5
Ocena końcowa: 4/5
Bardzo chciałabym dać wyższą ocenę, ale odcień tego kremu go w moich oczach praktycznie dyskwalifikuje. Cieszę się jednak że od jakiegoś czasu firma Skin79 wydaje kremy nieco bardziej kryjące dla bardziej wymagających cer. Snail Nutrition BB Cream ma bardzo przyzwoite krycie, które fajnie można budować, albo po prostu doklepać w te miejsca, w które chcemy.
Ponadto ma bardzo wysoki filtr i jest dość wyczuwalny na twarzy (przynajmniej chwilę po aplikacji), co jest typową cechą kosmetyków dających nam dużą ochronę przed słońcem. No ale coś za coś. I tak uważam, że jego konsystencja jest dość lekka, kiedy tylko trochę się wchłonie. Mogłoby być zdecydowanie gorzej :)
Zapach może niektórym przeszkadzać, bo gdy się nakłada ten krem na twarz, czuć go dość mocno. Jednak chwilę później już praktycznie nie jest wyczuwalny.
Zdecydowanie poleciłabym "ślimaczkowy" krem Skin79 osobom o jasnej lub bardzo jasnej karnacji z różowymi tonami. Innym odradzam.
Wszystko było by super, gdyby nie ten nie do końca pasujący mi odcień. Śluz ślimaka faktycznie jest bardzo odżywczy i nawilżający, więc jak najbardziej krem ten nada się dla osób o tak suchej skórze jak moja. Szkoda, bo pomijając odcień właściwie wszystko mi się w nim podoba. Dlatego zdecydowanie nie kupię go ponownie. Kuszą mnie jednak inne "ślimaczkowe" kremy BB, bo to chyba coś dla mnie :)
P.S. Pamiętacie moją recenzję pudru Lioele Sun Elastic Powder Pact? Od kiedy jest cieplej, zaczął się zachowywać inaczej. Pod tym linkiem macie mały update tamtej recenzji.
P.S2.Niedawno miałam urodziny. Jeden z prezentów urodzinowych okazał się zestawem składającym się z dwóch kosmetyków. Tutaj macie małą zapowiedź :)
Pozdrawiam,
Silverose
Silverose